• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[27.07.1972] Shhh...

[27.07.1972] Shhh...
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#15
17.12.2023, 20:27  ✶  

Kiedy jesteś zakochany to świat ogranicza się do tej jednej, jedynej osoby. Widzisz tylko ją. Czujesz tylko ją. Słyszysz tylko jej głos. Jeśli tak to Laurent musiał być zakochany w Kieranie Averym, bo słyszał i widział tylko jego. Jego świat pełen duchów, demonów i cieni ograniczał się tylko do niego. Obsuwał na brzegach i rozmywał wszędzie poza sylwetką tego jednego człowieka. Nie musiał nawet kiwać palcem. Był żywym przypomnieniem o tym, że niektórych urazów nie da się zapomnieć. Nie chciało się o nich zapominać. Ten zapach wody kolońskiej był teraz otumaniający jak zbyt długo trzymana przy nosie whiskey. Zaczęła mdlić przy zakrywaniu spalonego tytoniu, który pewnie przegryzł koszulę mężczyzny dawno temu. Lecz choć przerażał, choć teraz stalowymi oczami niósł ze sobą potwory przeszłości, przez drobną chwilę była w Laurencie drobna wola walki. Chęć oparcia się, żeby nie ulec, żeby nie dać się w tym zatopić. Żeby nie czuć się osaczonym. Przez dobrą chwilę, dopóki ta rozmowa zatrzymywała się na dobrych początkach.

Potem złapał głębszy oddech i zapomniał go wypuścić. Nie wiedział nawet, czy kolana naprawdę się pod nim ugięły, czy to było tylko wrażenie bezwładności w nich. Zrobił krok w tył i oparł się o ścianę boksu plecami, odnajdując w nich powiernika swojego ciężaru ciała. Strażnika swego pionu. Obrzydzenie zdjęło go i podniosło zawartość żołądka w górę. Wywołało mdłości i kołatanie serca, ale dzięki bogom zawartość jego brzucha utrzymała się w nim wraz z przypomnieniem sobie, że musiał oddychać. Poruszył nerwowo palcami, przypominając sobie stój, dasz radę, bo co innego pozostawało? Człowiek w pewnych chwilach tracił całą swoją godność. W chwilach... chyba w chwilach, kiedy wypuszczano te demony i diabły na wolność, które na tak długo wzięły sobie urlop. Parę lat spokoju. Parę lat spokoju nie było wartych tego wszystkiego. Tak jak tamte chwile zabawy nie były warte tego, żeby potem tak słono za nie płacić. Sprawiedliwość? Oto, jakiej sprawiedliwości się tutaj domagano. Ten, kto trzymał władze, pisał dalszą część opowieści.

Click, click, click... Dźwięk aparatu dzwonił w jego głowie jak dzwon na pustym placu. Blefował? Nie... nie blefował. Nie kłamał. Sporej części wydarzeń przy boku Dante nie pamiętał. Rozpływały mu się, jakby zatapiał się w sen - i niech tak pozostanie. Odwrócone plecy, trzaski za nimi, szuranie, chrobotanie, palce na gardle, ale pusta twarz nie spoglądała ci w oczy. Ta pustka, która odpowiadała spojrzeniem. Tak, są rzeczy, które trudno było zrozumieć. Rzeczy, które ciężko było odebrać. Ta obojętność... może nawet poprawa humoru w głosie. Temu człowiekowi było wszystko jedno. Krzywdy czy niekrzywdy, zniszczenie czyjegoś życia czy jego odebranie - był ogarem swojego pana. Zło czy dobro nie grało roli w jego maksymalnie szarym świecie, o szerokiej gamie, szerokiej palecie jej odcieni. Czemu to musiało się tak kończyć? Ha... to się nie kończyło. To się nawet dobrze nie zaczęło. Gdybyś tylko potrafił mi zaufać, Dante... Ale nie potrafił. Nikomu nie ufał. Wolał mieć kontrolę i spełniać swoją chorą wizję tego miejsca. I to wszystko przeszło właśnie do tego punktu. Zaczął mu się rozmywać ten obraz w narastającym stresie, potarł nerwowym ruchem oczy przy nierównych oddechach.

- Nie chcę od niego żadnych kwiatów. - Jakie to tragicznie ironiczne. Och tak, Dante kiedyś przynosił mu kwiaty. Piękne, piękne kwiaty. Teraz te kwiaty były jak kpina. - Zapłacę wszystko. - Nie zamierzał się o to targować. To były tylko pieniądze. Tylko pieniądze... na dobry początek. - Czego więcej chce?



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4036), Morrigan (2641)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.1972] Shhh... - przez Laurent Prewett - 16.12.2023, 20:10
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Morrigan - 16.12.2023, 23:55
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Laurent Prewett - 17.12.2023, 00:20
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Morrigan - 17.12.2023, 00:52
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Laurent Prewett - 17.12.2023, 01:14
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Morrigan - 17.12.2023, 04:09
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Laurent Prewett - 17.12.2023, 11:09
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Morrigan - 17.12.2023, 16:08
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Laurent Prewett - 17.12.2023, 16:32
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Morrigan - 17.12.2023, 17:20
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Laurent Prewett - 17.12.2023, 17:55
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Morrigan - 17.12.2023, 18:29
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Laurent Prewett - 17.12.2023, 18:50
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Morrigan - 17.12.2023, 19:31
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Laurent Prewett - 17.12.2023, 20:27
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Morrigan - 17.12.2023, 21:19
RE: [27.07.1972] Shhh... - przez Laurent Prewett - 17.12.2023, 22:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa