Lisiczka zareagowała na gwizdek. Wydawałoby się, że wszystko pójdzie po myśli Fiery. Nie robiła tego przecież pierwszy raz, prawda? Była doświadczonym pogromcą dzikich zwierząt, czymże był dla niej ten słodki, rudy lisek. Nie raz już radziła sobie z Elaine. Nie sądziła, że mogłaby jej zrobić krzywdę. Jak widać się przeliczyła, bo faktycznie zwróciła na nią uwagę, tyle, że jednak nie spodziewała się tego, co miało się wydarzyć.
Nie miała chwili by zareagować, zwierzę rzuciło się na nią nim zdążyła mrugnąć, a może zrobiło to dlatego, że mrugnęła? Moment nieuwagi spowodował to, że Fiery wylądowała na ziemi, a Elaine zdążyła ugryźć ją w stopę. Tego się nie spodziewała. - JOB TWOJU MAĆ - Mruknęła pod nosem, i syknęła z bólu. Jej żeby były ostre, bardzo ostre, nie miały problemu, aby wbić się w podeszwę jej buta i przegryźć skórę.
Na całe szczęście bardzo szybko odpuściła. Wycofała się, jakby się czegoś przestraszyła. Nie sądziła, że wyczuła siki jakiegoś stworzenia, gdyby to wiedziała to pewnie poszłaby podziękować swoim braciom, bo mogłaby zostać pozbawiona stopy.
Nie podniosła się jednak, póki co usiadła i złapała ręką stopę, która bolała ją niemiłosiernie.
Nie miała pojęcia, kim jest ten chłopiec, bo wyglądał jej na dosyć młodego, który próbował nakryć Elaine kocem, nie wiedziała, co on kombinuje, jednak nie powinno go tutaj być. Nie powinien mieszać się w ich rodzinne problemy, nie podobało jej się to. Skrzywiła się więc, kiedy na niego spoglądała. Może to wszystko wydarzyło się przez niego? Nie miała pojęcia dlaczego Elaine się przemieniła i co się tutaj wydarzyło nim się pojawiła.
Przeniosła spojrzenie na brata, który wydawał się być wkurwiony jej nieporadnością, jakby nie wystarczającą karą za to, że znowu dała dupy nie było to, że miała poszarpaną stopę. - Désolé... - Powiedziała cicho po francusku, kiedy usłyszała słowa Flynna, zawsze kiedy się denerwowała zaczynała mieszać języki. Zdarzyło się to i tym razem, nie patrzyła na niego, gdy ustawiał ją do pionu, nie chciała tego robić. Było jej głupio, że znowu go zawiodła.
Nie miała innego wyjścia, musiała znowu spróbować uspokoić Elaine, tym razem w towarzystwie brata, wepchnąć ją do klatki, a później uciec stąd i pójść się gdzieś popłakać, że jak zawsze wszystko popsuła.