Życie bywało przewrotne, nie spodziewała się, że kiedyś będzie im brakowało tej całej ferajny, która biegała po ich ogródku. Teraz było spokojnie, aż nadto spokojnie, ale chyba taka była kolej rzeczy. Wszystkie pisklęta musiały prędzej czy później wyfrunąć z gniazda i rozpocząć swoje własne życia, z dala od nich. Mimo wszystko czuła lekki żal, nie mieli na to wpływu, czekało to każdego rodzica - prędzej, czy później.
Wypadało wykorzystać wszystko, co im dawała Matka Natura. Józia przynajmniej nie potrafiłaby zachować się inaczej. Szkoda by było, aby jakiekolwiek dary się zmarnowały. Dzięki temu, że suszyli zioła mogli wrócić pamięcią do lata, zapach parzonych herbatek o nim przypominał.
- Jak dobrze, że ty potrafisz sam takie cuda tworzyć. - Pokiwała głową zadowolona upijając łyk tej wspaniałej kawy. - Gdyby nie twoje dłonie, takie zdolne, nie mielibyśmy pewności, co do tego, co będzie tworzone z naszych drzew. Nikt inny nie potrafi się tak wspaniale obchodzić z drewnem Otto, tego jestem pewna. - Wyjątkowość drzew Greengrassów i wspaniały kunszt jej małżonka były w stanie stworzyć coś niesamowitego, tego była pewna, a dokładnie takiej jakości produktów potrzebowały ich dzieci. Po raz kolejny tylko upewniła się w tym, że razem z mężem mogą wszystko. Co oni by bez siebie zrobili?
- Jak masz chęć to i stołek możesz zrobić, to świetny pomysł, tamten poprzedni, to mu się już noga rusza, nowy może się przydać. - Nie zamierzała zatrzymywać tej chęci tworzenia, skoro miał tyle energii to musiało zostać to spożytkowane.
- Oj tak, nie ma nic piękniejszego niż takie zapachy, śliwa to wyśmienity pomysł. - Potwierdziła, chociaż tak naprawdę nie do końca wiedziała, czy to prawda, nie do końca się znała na wędzeniu, to jej mąż był w ich domu specjalistą od takich rzeczy.
- Tylko się nie przepracuj najdroższy, dalej się zachowujesz jakbyś miał dwadzieścia lat, pamiętaj, że nie jesteśmy już najmłodsi, musisz dbać o siebie, bo co ja bym tutaj bez ciebie zrobiła? - Rzuciła mu jeszcze na odchodne. Musiała przypominać mężowi o tym, że nie jest już najmłodszy, bo nadal zachowywał się jak młodzieniaszek, chociaż przeżył swoje lata. Józia pozwoliła sobie jeszcze dopić kapuczine, a później wróciła do codziennych sprawunków.