Przez moment przeszła jej przez głowę myśl, że jednak nie powinna się odzywać. Mogła się jeszcze schować za płotem, pewnie by jej nie zauważył. Tyle, że chyba było już za późno na przemyślenia, bo niemalże od razu zareagował. Musiała więc się zmierzyć ze swoim niepotrzebnym entuzjazmem, z drugiej jednak strony może to i dobrze, co za zbieg okoliczności, że szedł właśnie tędy dzień po tym, gdy się poznali.
W przeciwieństwie od niego dla Norki to było naprawdę spore wydarzenie, ten cały wyjazd. Ostatnio bowiem praktycznie wcale nie wyściubiała nosa poza cukiernię. Nie licząc wycieczek po okolicznych lasach, gdy szukała jakichś ziół dla Zakonu Feniksa. Dlatego to tak bardzo przeżywała, zresztą należała osób, które bardzo mocno przejmowały się każdą anomalią zdarzającą się w ich życiu, a było to dla niej coś zupełnie nowego.
Nie chodziło o to, że liczyła na to, że połączy ich coś więcej, aktualnie ten mężczyzna był dla niej jedynie towarzyszem z którym miała wybrać się na wycieczkę. Tak, wybrała go podczas Randki w ciemno, jednak nie traktowała tego jakoś szczególnie poważnie. Ot, dziwne wydarzenie, w którym każde z nich wzięło udział zapewne z zupełnie różnych pobudek. Gdyby nie Erik, to pewnie by się w ogóle tam nie znalazła.
Zmierzyła go wzrokiem zza tego płotu. Wyglądał, sama nie wiedziała, jak to określić. Jakby pomylił swoje spodnie ze spodniami młodszej siostry, chociaż Norka należała akurat do osób, które jako ostatnia oceniała czyjeś upodobania. O gustach się ponoć nie dyskutuje i ona się tego trzymała. Wczoraj jednak wydawał się być zdecydowanie bardziej schludny, a może jej się tylko zdawało? Może nie miał dobrej nocy, może jak ona nie mógł spać? Wiedziała, że różnie ludzie reagują na bezsenność.
- Fajna torba. - Rzuciła nie wiedzieć czemu, bo zwróciła na nią uwagę i było to pierwsze, co przyszło jej na myśl. Fajna torba, czuła jak zaczynają ją piec policzki z powodu swojego zażenowania, miała wrażenie, że za sekundę spłonie i pozostanie po niej tylko i wyłącznie popiół. Im dalej w las, tym gorzej, a mogła się nie odzywać.
- Chciałam się upewnić po prostu, że to ty, pewnie się spieszysz, więc nie będę cię zatrzymywać... - Dodała jeszcze, bo nie do końca sama wiedziała czego od niego chciała. Zobaczyła go więc postanowiła zawołać, tylko po co? Naobiecywała mu wczoraj słodyczy, może był to idealny moment, aby spełnić swoje obietnice? - Chociaż jeśli masz chwilę, to mogłabym dotrzymać słowa, i pokazać ci co nieco. - Oczywiście chodziło jej tylko i wyłącznie o słodycze, które dzisiaj wypiekła.
Zastanawiała się jeszcze, czy nie był to odpowiedni moment, aby wyjaśnić mu kilka rzeczy. Wypadałoby chyba zacząć od tego, że wcale nie nazywa się Lizzy, szczególnie, że czekała ich wspólna podróż, tyle, że trochę głupio jej było wspomnieć o tym, że skłamała, chociaż powinien zrozumieć, powinien prawda? Nie miała na celu trwałego oszustwa, tylko nie chciała, żeby ktoś ją poznał.