Norka pojawiła się u Longbottomów z wielkim koszem w rękach. Była gotowa na wszystko, no prawie wszystko. Z grubsza wiedziała o tym, co przydarzyło się Catherine, miała ochotę ją mocno przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, obdarować ciastkami i innymi słodyczami, aby choć na chwilę miała wystarczającą ilość cukru we krwi (jakby to było lekarstwo na wszystko).
Była tu częstym gościem, czuła się, jak u siebie. Nie potrzebowała więc nikogo, kto by miał ją zaprowadzić na górę. Ruszyła nieco zestresowana po schodach, wcale nie tak łatwo jej było przygotować się do pocieszania czarownicy. Tym bardziej, że ona sama nie przeżyła jeszcze podobnych traum, jednak musiała jakoś pocieszyć Barlow, pomóc jej ukoić lęki i zapomnieć chociaż na chwilę o tym, co się jej przydarzyło. Będzie dobrze, to przychodziło jej na myśl, bo była już bezpieczna, śmierciożercy jej nie złapali, teraz na pewno tego nie zrobią, bo znalazła się pod ich opieką.
Gdy zjawiła się w progu dostrzegła Brennę, która ściskała Catherine. Uśmiechnęła się przyjaciółki, kiedy ta mijała ją w drzwiach. - Mam coś na koszmary, panna Barlow będzie dzisiaj spała niczym dziecko, śnić się jej będą same przyjemności. - Potrafiła sobie radzić z takimi problemami jak bezsenność. Opracowała nawet swoje własne ciastka, które przy tym smakowały przyjemnie, a nie jak ten obrzydliwy eliksir, który proponowała większość wytwórców.
Zatrzymała się na wejściu, gdy zobaczyła Barlow. Przeszła już metamorfozę, Norka wiedziała, że zrobiono to dla jej bezpieczeństwa, zastanawiała się jednak, czy Cath dobrze się czuje z nową twarzą, może spojrzenie miała to samo... Jednak wiedziała, że może być to dla niej trudne, czy nadal czuła się sobą?
- Witaj Cath, dobrze cię widzieć, całą. - Zaczęła nim jeszcze ruszyła w jej kierunku.
Figg nie miała oporów przed tym, żeby zbliżyć się do niej, usiadła na brzegu łóżka tuż obok kobiety, koszyk wylądował na ziemie, a następnie się do niej przytuliła, mocno objęła ją swoimi rękoma. Chciała, żeby poczuła się bezpiecznie.
- Wszystko będzie dobrze słońce, nie potrafię sobie nawet wyobrazić, co przeżyłaś. Wyglądasz pięknie, jak zawsze. - Jakby to w ogóle było istotne.