Otrzymanie listu z zaproszeniem na spotkanie, brzmiało nieco biznesowo, ale dawało jasny sygnał, że Laurent chciał się ponownie spotkać. Ile to czasu minęło od ich ostatniego przyjemnego spędzania czasu? Raptem kilka dni. Czarodziej nie spodziewał się otrzymać propozycji tak szybko. Odpisał mu jak tylko spojrzał w terminarz swoich planów na następne dni wybierając najbliżej mu pasujący. Prewettowi odpowiadało.
Jednakże, w przypadku otrzymywania zaproszeń, lub goszcząc kogoś u siebie, Nicholas zarejestrował dziwny nawyk wręczania prezentów. Co nie do końca było dla niego logicznym zrozumieniem. Może na przestrzeni lat skupiania się na swoim samorozwoju, karierze, takie drobnostki umykały mu? Zapominał o szczegółach, istotnych dla innych osób? Czy stać go było na tyle w odwadze, aby przyjść z prezentem do Prewetta? Co miałby mu wręczyć? Roślinę? Chyba prędzej tym nakarmiłby jego Abraksany, żeby nie zostać na dzień dobry przez nich skopanym. Alkohol? Podobno selkie nie piją. Ich organizm jest mocno temu podatny na działania. Choć ostatnim razem, Laurent podbierał mu szklankę. Co innego mógłby mu dać? Nic nie przychodziło mu do głowy. I chyba pozostanie przy jakimś dobrym whisky pochodzącym ze Szkocji. Jego rodzinnego kraju. Coś innego, niepochodzącego z Anglii. Dla odmiany.
Na miejscu zjawił się krótko przed czasem. Teleportował się, gdyż znał już miejsce zamieszkania Laurenta. Prosto z własnego miejsca mieszkania, w godzinach popołudniowych. Tak jak się umawiali. Ubrany w granatową koszulę rozpiętą pod szyją, z krótkim rękawem oraz w czarnych spodniach. Jego mroczny znak został zakryty zaklęciem maskującym. W dłoniach trzymał w papierowej torbie dla niego prezent. Różdżkę miał przy sobie, odpowiednio schowaną. Westchnął, widząc cały teren posiadłości Prewett. Zbliżył się do głównego budynku, gdzie zapukał. Czekał, rozglądając się. A kiedy drzwi się otworzyły, zobaczył jego.
- Dzień dobry.Odpowiedział z uprzejmością i wszedł do środka. Pozwolił, aby Laurent zamknął drzwi za nimi.
- Podobno, nie przychodzi się z pustymi rękoma. Choć nie ukrywam, że zaskoczyła mnie twoja oferta zaproszenia.
Odezwał się, kierując wzrok w kierunku Prewetta, podając mu zapakowaną butelkę whisky, dość drogą i jedną z najlepszych produkcji szkockiej.