18.12.2023, 13:18 ✶
Zapach lawendy sprawił, że przez chwilę Avelina czuła, że będzie miała szczęście. Wianek Patricka, w który wpleciono kilka irysów, sprawił, że Steward przez moment czuł przypływ sympatii do świata i wszystkich, którzy go otaczają.
Jeśli szło o Brennę, to miała naprawdę szczery zamiar spokojnie siedzieć w kącie w swoim koniczynowym wianku, zjeść swoją babeczkę, zjeść swojego pączka, wypić trochę kawy, może filiżankę, może dzbanek, a może całe wiadro - jeszcze nie zdecydowała. Nie pchać się z bieganiem po całej sali, nie zawracać wyjątkowo głowy innym ludziom i w ogóle być bardzo grzeczną dziewczynką. W dodatku taką, która pójdzie dziś spać przed północą.
A potem ugryzła babeczkę Nory.
Panna Figg nie wiedziała, co czyni, dodając takich efektów specjalnych do swoich wypieków, zwłaszcza tego dnia. Pewnie potem córce rodu Longbottomów pozostanie tylko umrzeć w jakimś kącie.
Brenna bowiem poderwała się po prostu z miejsca. Na moment wspomnienia statku, Maddie, wizji, wszystkiego, co działo się w ostatnich miesiącach, jakby przybladły, zeszły na dalszy plan – podobnie jak wszystkie zmartwienia i targające ją emocje. I Bren po prostu dosłownie dopadła Nory.
– Skarbie, tu brakuje muzyki – oświadczyła stanowczo. – Co to za urodziny bez żadnych tańców?
A ponieważ w dłoni trzymała jeszcze babeczkę z kwiatkiem – przez krótki moment, znaczy się, bo zaraz zjadła resztkę – to Nora dość łatwo mogła odgadnąć, co odpowiadało za te gwałtowne chęci do tańca.
Jeśli szło o Brennę, to miała naprawdę szczery zamiar spokojnie siedzieć w kącie w swoim koniczynowym wianku, zjeść swoją babeczkę, zjeść swojego pączka, wypić trochę kawy, może filiżankę, może dzbanek, a może całe wiadro - jeszcze nie zdecydowała. Nie pchać się z bieganiem po całej sali, nie zawracać wyjątkowo głowy innym ludziom i w ogóle być bardzo grzeczną dziewczynką. W dodatku taką, która pójdzie dziś spać przed północą.
A potem ugryzła babeczkę Nory.
Panna Figg nie wiedziała, co czyni, dodając takich efektów specjalnych do swoich wypieków, zwłaszcza tego dnia. Pewnie potem córce rodu Longbottomów pozostanie tylko umrzeć w jakimś kącie.
Brenna bowiem poderwała się po prostu z miejsca. Na moment wspomnienia statku, Maddie, wizji, wszystkiego, co działo się w ostatnich miesiącach, jakby przybladły, zeszły na dalszy plan – podobnie jak wszystkie zmartwienia i targające ją emocje. I Bren po prostu dosłownie dopadła Nory.
– Skarbie, tu brakuje muzyki – oświadczyła stanowczo. – Co to za urodziny bez żadnych tańców?
A ponieważ w dłoni trzymała jeszcze babeczkę z kwiatkiem – przez krótki moment, znaczy się, bo zaraz zjadła resztkę – to Nora dość łatwo mogła odgadnąć, co odpowiadało za te gwałtowne chęci do tańca.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.