Biła od tego chłopaka ogromna energia, która strasznie spodobała się pannie Figg. Czuła, że nie będą się tu razem nudzić, a to było dość istotne, gdy w pracy spędzałeś praktycznie całe życie. Nie ukrywała swojego entuzjazmu, na jej twarzy mógł dostrzec ogromny uśmiech.
- Wspaniale, musisz mi jeszcze tylko powiedzieć, jakie owoce lubisz najbardziej, żebym mogła mieć pewność iż jestem w stanie ci dogodzić. - Norka miała swoją magiczną listę, na której znajdował się każdy z jej najbliższych, obok wypisane ulubione smaki, słodycze i cała reszta. Dbała o to, aby uszczęśliwiać ich jedzeniem. Był to jej priorytet, najważniejsi jej bliscy, dopiero później klienci, a wiedziała, że umie zrobić im dobrze swoim jedzeniem, co strasznie ją cieszyło. Tak niewiele potrzeba do szczęścia.
- Rozumiem, będziesz tutaj więc od czasu do czasu. Przyda mi się pomoc tak, czy siak. Aktualnie jesteśmy we dwie z Wendy, więc przyjmiemy cię z otwartymi rękoma, możemy ustalać grafik po tym, jak dostaniesz ten z munga. - Nie miała najmniejszego problemu z tym, żeby się do tego dostosować, potrzebowała kogoś, kto ją odciąży od czasu do czasu, a nie przejmie jej wszystkie obowiązki.
Mignęła jej nad głową żaróweczka, kiedy wspomniał o rodzicach mugolach, o barze i nazwisko O'Dwyer połączyło się z tym, co wiedziała. - Merlinie, jesteś bratem Vinniego? - Nie kryła swojego zdziwienia. Tego to się nie spodziewała, aż jej się ciepło zrobiło na serduszku, teraz to zupełnie nie potrafiłaby mu odmówić. Musiał u niej pracować. Zastanawiała się czasem, co słychać u jego brata, dawno się nie widzieli, a mimo to serce nadal jej trochę drgało, gdy o nim myślała.
- Nie przejmuj się stłuczeniami, to wchodzi w koszta, nie będziesz płacił za takie pierdoły. Właściwie, to kiedy możesz zacząć? - To było dla panny Figg dosyć istotne.
Prośba o mleko, należała raczej do tych nietypowych, jednak nie skomentowała tego w żaden sposób. Różnych miała klientów, którzy posiadali bardzo niejednorodne upodobania. Odwróciła się na pięcie, żeby wyciągnąć mleko z pod lady, nalała pełną szklankę i przesunęła ją w stronę Leo. - Smacznego. - Dodała jeszcze melodyjnym tonem. Czuła, że to był dobry dzień, że wreszcie znalazła odpowiednią osobę, która pomoże jej utrzymać to wszystko w ryzach.