Nie miała pojęcia, czy to było dokładnie to, czego potrzebowała Catherine, po prostu próbowała się postawić na jej miejscu i myślała o tym, czego ona by potrzebowała. Czasem słowa były zbędne, a po prosty wystarczała obecność drugiego człowieka, świadomość, że po prostu jest blisko i można sobie razem pomilczeć. Szczególnie, że Barlow ostatnio straciła kilka bliskich sobie osób, ważne było, aby czuła, że ma też wsparcie innych, żeby wiedziała, że nie została tutaj sama.
- Nie będą działać wiecznie, pokonamy ich, prędzej, czy później, nie damy im zwyciężyć. - Ton głosu Nory był bardzo pewny, wierzyła w to, że uda im się pokonać tych fanatyków i przywrócić normalność. Teraz praktycznie wszyscy zaglądali przez ramię, szaleńcy nie bali się atakować podczas sabatów, ale to się urwie, prędzej, czy później. Niestety musieli też ponieść ofiary, ostatnio wiele osób z ich strony straciło życia, nie mogli z tym nic zrobić. Wróg nie miał sumienia, zabijali jak leci, bez zastanowienia i oni powinni działać równie brutalnie. Nie sądziła, że kiedykolwiek będzie życzyła komuś śmierci, jak widać wiele się mogło zmienić przez kilka lat.
- Wrócisz tutaj, jak się uspokoi, nie wyjedziesz na zawsze. Będziemy w kontakcie, jeśli chcesz mogę pisać do ciebie raz w tygodniu o tym, jak wygląda sytuacja. - Postanowiła się zaoferować, bo dla niej było to niewiele, a Catherin mogła faktycznie potrzebować jakiejś nadziei, gdy będzie na obczyźnie.
- Narzekaj moja droga, masz prawo narzekać, po tym wszystkim, co cię spotkało. - Rozumiała, że może czuć się z tym wszystkim źle. Straciła przyjaciół, straciła swoje dotychczasowe życie, miała prawo być zdenerwowana, miała prawo narzekać. Norka nie wyobrażała sobie, jak ona by się czuła, gdyby musiała stąd wyjechać.
Spojrzała na ziemię i przypomniała sobie o koszyku, który przyniosła. - Zapomniałam! Mam coś dla ciebie. - Sięgnęła po koszyk i podała go Catherine. - W środku są słodkości, cała masa, wszystkie stworzone przeze mnie, zrobiłam też maść na zadrapania, może się przydać do otarć i innych takich, a i babeczki, na nie uważaj bo dodałam co nieco, myślę, że chciałabyś się wyspać, tak po prostu, więc jeśli uznasz, że to odpowiedni moment, to zjedz jedną. Sen nadejdzie praktycznie od razu, nie będą cię męczyć koszmary, bo są tak dobrane składniki, żebyś po prostu spała i nic cię podczas tego snu niepokoiło. - Miała nadzieję, że to wystarczy.