Panna Figg wyprostowała się, znaczy poprawiła na krześle. Przestała wisieć nachylona nad stołem, bo wydawało jej się, że skończyli, a raczej Morpheus skończył swój magiczny rytuał. Pokazał jej odpowiedzi na nurtujące ją pytania, tylko, czy dobrze je odczyta. To się zapewne dopiero okaże. Norka sięgnęła po swój wielki kubek z kawą i upiła z niego spory łyk. Dopiero teraz się na to odważyła, bo kiedy czytał z talii bała się poruszyć. Kawa zdążyła zrobić się chłodna, jednak zupełnie jej to nie przeszkadzało, przywykła do picia zimnej. Tak to już jest, gdy się ciągle gdzieś goni.
Uniosła spojrzenie znad kubka i przyglądała się przez dłuższą chwilę mężczyźnie. Miała wrażenie, że wrócił do niej. Wyglądał jakby stał się materialny, a jeszcze chwilę temu wydawał się stąpać gdzieś daleko poza ziemią.
- Tak, oczywiście, nie ma sensu zmieniać całego życia, jednak wiadomo, jak jest. Na pewno będę uważać, te sugestie dają do myślenia. Niby są całkiem oczywiste, chociaż może nie do końca, to co dla jednych jest oczywiste, dla innych wcale. - Wiedziała, że jest bardzo ufna, że może nawet aż nadto. Powinna zacząć z tym walczyć, bo faktycznie czasy nie należały do najłatwiejszych i nawet najbliższy przyjaciel mógł się okazać wrogiem (nie, żeby wierzyła w to, że Erik okazałaby się śmierciożercą, ale byli też inni, poza Erikiem).
- Dziękuję bardzo, inaczej pewnie by mi coś umknęło. Na pewno będę wracać do niego przed snem. - Wtedy miała chwilę na przeanalizowanie swojego życia, zapamięta też kto jej to wszystko wywróżył, więc poza kartami zapewne przez sekundę nim zaśnie pomyśli też i o Morpheusie i uśmiechnie się do siebie ciepło na to wspomnienie.
- Wydaje mi się, że nie. To wystarczy, bardzo wiele mi Pan powiedział. - Powiedziała z uśmiechem i wdzięcznością, bo trochę nie miał wyjścia i podstawiła go pod ścianą z tym wróżeniem, miała z tego powodu lekkie wyrzuty sumienia, mimo, że mężczyzna za bardzo nie oponował. Jak zawsze za bardzo się wszystkim przejmowała.
- Jestem wdzięczna za te wszystkie informacje, a zarazem winna panu przysługę. - Uważała, że wypada, aby w jakiś sposób mu się odwdzięczyła. Nie miała pojęcia, że w tym momencie korzystał ze swojego daru, pewnie się zdziwi - nie pierwszy raz tego dnia.