Wniosek z tego był jeden - należało postawić dom pośrodku, tam wypośrodkować prostotę i szarość z elementami ciepła i tadam! Oto otrzymaliśmy połączenie, w którym żaden z panów nie czuł się gorzej. Z drugiej strony też nie było to miejsce, w którym czuliby się najlepiej. O ile Nicholas w ogóle posiadał to specyficzne, przyjemne dla serca uczucie, że w końcu jest w domu. Laurent często tego uczucia szukał. Szczególnie teraz, kiedy własny dom nie był mu domem.
- Nie chodzi o bycie ekspertem. Chodzi o to, co jest tutaj. - Popukał palcem Nicholasa w klatkę piersiową z lekkim uśmiechem. Tak, dokładnie na poziomie serca. - Chociaż ciebie bardziej interesuje to, co tutaj. - Przeniósł palec na swoją skroń, żeby teraz ją dotknąć parę razy. Logika. Kalkulacja. Nicholas prezentował sobą bardzo dziwną cechę - nie do końca interesowało go otoczenie, nie do końca interesowała go strona przeciwna, a jednak potrafił się zainteresować rzeczą taką jak tamten artykuł. I to naprawdę mocno. Czemu. Laurent nie chciał zadawać tego pytania, żeby nie usłyszeć kłamstwa. Niedługo jednak zacznie mieć dość tego, że to kłamstwo może w ogóle usłyszeć. Albo i... długo? Bo przecież czego oczekiwał od tej znajomości? Mogła się zakończyć w każdym momencie, chyba nikomu nie byłoby żal, prawda? - Tak jak nie musisz być znawcą sztuki, żeby powiedzieć, czy obraz ci się podoba czy nie. - Ogrodnictwo było formą sztuki. Niektórzy traktowali je tylko jako hobby i umilacz czasu. Ale dla Laurenta to była forma sztuki. Nie ważne nawet, z jakim zamiarem był tworzony. Przecież to była pielęgnacja, przycinanie, odpowiednie sadzenie, dobieranie kompozycji. To było nawet trudniejsze niż malarstwo - byłeś uzależniony od rodzaju gleby, od pór roku, od... mnóstwa rzeczy. Trzeba było dbać chociażby o to, żeby ustawić kwiaty tak, by jedne kwitły, gdy inne już przekwitają. Mógłby o tym opowiadać. Tak jak o wielu innych rzeczach. Ale co w zasadzie interesowało Nicholasa poza artykułem z gazety?
- Żartowałem z tym pytaniem. Zapytałeś mnie te dwa tygodnie temu czy będę cię teraz pytać o zainteresowania. Więc to był żart. - Uśmiechnął się smutno, trochę żałośnie, choć brońcie bogowie - wcale nie chciał, żeby na żałość wychodziło. - Jesteś uroczy, kiedy nie wyłapujesz dowcipu. - Przynajmniej Laurent tak uważał. I przede wszystkim w ogóle mu to nie przeszkadzało. - Naprawdę... niczym się nie zajmujesz po pracy? Czy może po prostu nie chcesz o tym mówić.