Widziała zwątpienie w oczach Catherine. Sama Nora nie czuła, że brzmiała pewnie w tym co mówiła. Ostatnio zastanawiała się ile osób jeszcze straci życie i czy w ogóle ten opór ma sens. Co innego im pozostawało? Mieli się poddać. To zupełnie nie miało sensu, musieli walczyć, do ostatniej kropli krwi. Nie mogli pozwolić, aby ci źli wygrali.
Samej Figg jeszcze ta wojna jako tako nie dotknęła zbyt mocno. Jedyna strata, jaką poniosła to jej koci przyjaciel - Salem, bolało ją to mocno, jednak nie chciała porównywać tego do straty człowieka. Czuła, że nie powinna tego robić, bo dla większości Salem był tylko kotem, czuła, że mogą uważać iż zbyt mocno to przeżywa, bo oni tracili ludzi. Nie dzieliła się też z nikim specjalnie swoimi emocjami, bo uważała, że to nie jest ważne. Wolała dusić to w sobie. Tak już miała. Danielle straciła ojca, Catherine przyjaciela nie mogła porównywać do tego swoich przeżyć.
- Na pewno jest jakiś sposób, chociaż masz rację. Powinnyśmy być ostrożne. Możesz patrzeć w gwiazdy, tam gdzie będziesz, ja też będę je widzieć, myśl o mnie, pamiętaj, że o tobie nie zapomnę i będę czekać na twój powrót. - Nie widziała innego rozwiązania, chciała zapewnić Cath, że będzie na nią czekać, gdy wszystko się ułoży to będzie.
- To nie są zwyczajne słodkości, unikałabym ich w podróży, bo możesz ją całą przespać. - Dodała z uśmiechem, żeby ostrzec Barlow. Nie daj Merlinie, żeby zjadła ich zbyt wiele nim wyruszy. Mogłoby się to zakończyć nagłą utratą świadomości.
Czuła, że kobieta jest rozżalona. Nie dziwiła jej się wcale, miała porzucić całe swoje życie i wyjechać daleko, daleko od wszystkich których znała. Nie było to łatwe, Figg jednak nie czuła urazy. - Oby wszystko poszło jak z płatka, swoje już przeżyłaś. - Dodała jeszcze, bo naprawdę miała nadzieję, że podróż nie okaże się za bardzo skomplikowana. Byli przygotowani, Catherine miała nową twarz, wszystko powinno się udać.
- Przykro mi, że mu się nie udało. - Nie do końca wiedziała, co innego mogła powiedzieć. Wydawało jej się, że żadne słowa nie będą w stanie pocieszyć kobiety. - To ambitny plan, naucz się wiele, wtedy wróć silniejsza, pomożesz nam ich zniszczyć. - Zdecydowanie wolała takie podejście, dobrze było mieć jakąś motywację w tym trudnym czasie. Może zemsta nie była najlepsza, ale nadawała życiu jakiś cel.