22.12.2023, 20:01 ✶
- Kurwa, bogaci ludzie...
Brak mu było słów. Oparł łokcie o uda, zakrył twarz dłońmi i przejechał po niej, ukazując, jak wielkim było zrodzone w jego wnętrzu poczucie beznadziejności. Crouch wciąż była pierdolnięta w głowę i nie pomylił się, zakładając, że robiła na złość ojcu. To, że on też robił na złość jej, nie miało tu większego znaczenia, po prostu... Nie mógł jej do końca zaufać w tym, że to dziecko będzie bezpieczne.
- Przyjrzę się temu i podejmę decyzję.
Mówiła, że nigdy nikogo od tego dzieciaka nie kochała, ale czy nie oszukiwała sama siebie? Nie ona pierwsza i nie ostatnia, która by zrobiła dla niego wszystko w pierwszej chwili, a później porzuciła jak psa ofiarowanego na święta. Ale Flynn wiedział przecież, że gdyby go odrzuciła, wciąż mógł odnaleźć się w Fantasmagorii.
- Severine, zakoduj to we łbie: jeżeli zagrasz cokolwiek przeciwko mnie, to wyskoczę z wozu wiozącego mnie choćby i do Azkabanu - bo nawet jeżeli nie miała na niego wystarczających dowodów, wcale nie było jasnym, czy Wizengamot nie znalazłaby czegoś więcej, a on naprawdę zasłużył sobie na odsiadkę daleko od cywilizacji - tylko po to, żeby rozpierdolić ci czaszkę o tę ławkę. I nie wysyłaj mi żadnych listów jeżeli nie napiszę pierwszy.
To powiedziawszy, wstał z ławki i rozprostował nogi. Nie był miły, ale powiedział, że się temu przyjrzy, a Crow słowa dotrzymywał - koperta z werdyktem niechybnie trafi w jej ręce, chociaż powątpiewał czy porwanie było tym, czego powinna chcieć dla swojego syna... Całkiem prawdopodobne było, że zaoferuje jej inne rozwiązanie, albo po prostu zbierze mu o nim informacje. Dojrzalszy od niej nie był, żeby ją pouczać jak stary dziad, ale chyba nieco twardziej stąpał po ziemi.
- Chcesz coś dodać, czy mogę stąd spierdalać?
Brak mu było słów. Oparł łokcie o uda, zakrył twarz dłońmi i przejechał po niej, ukazując, jak wielkim było zrodzone w jego wnętrzu poczucie beznadziejności. Crouch wciąż była pierdolnięta w głowę i nie pomylił się, zakładając, że robiła na złość ojcu. To, że on też robił na złość jej, nie miało tu większego znaczenia, po prostu... Nie mógł jej do końca zaufać w tym, że to dziecko będzie bezpieczne.
- Przyjrzę się temu i podejmę decyzję.
Mówiła, że nigdy nikogo od tego dzieciaka nie kochała, ale czy nie oszukiwała sama siebie? Nie ona pierwsza i nie ostatnia, która by zrobiła dla niego wszystko w pierwszej chwili, a później porzuciła jak psa ofiarowanego na święta. Ale Flynn wiedział przecież, że gdyby go odrzuciła, wciąż mógł odnaleźć się w Fantasmagorii.
- Severine, zakoduj to we łbie: jeżeli zagrasz cokolwiek przeciwko mnie, to wyskoczę z wozu wiozącego mnie choćby i do Azkabanu - bo nawet jeżeli nie miała na niego wystarczających dowodów, wcale nie było jasnym, czy Wizengamot nie znalazłaby czegoś więcej, a on naprawdę zasłużył sobie na odsiadkę daleko od cywilizacji - tylko po to, żeby rozpierdolić ci czaszkę o tę ławkę. I nie wysyłaj mi żadnych listów jeżeli nie napiszę pierwszy.
To powiedziawszy, wstał z ławki i rozprostował nogi. Nie był miły, ale powiedział, że się temu przyjrzy, a Crow słowa dotrzymywał - koperta z werdyktem niechybnie trafi w jej ręce, chociaż powątpiewał czy porwanie było tym, czego powinna chcieć dla swojego syna... Całkiem prawdopodobne było, że zaoferuje jej inne rozwiązanie, albo po prostu zbierze mu o nim informacje. Dojrzalszy od niej nie był, żeby ją pouczać jak stary dziad, ale chyba nieco twardziej stąpał po ziemi.
- Chcesz coś dodać, czy mogę stąd spierdalać?
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.