Nie była wyjątkowa, zdawała sobie z tego sprawę i przyjmowała to z wdzięcznością. Nie wyróżniała się niczym, nie została obdarzona żadnym wspaniałym darem, jak niektórzy czarodzieje. Zwyczajność jednak dodawała jej skrzydeł. Nadrabiała magiczne braki innymi umiejętnościami, które kształciła od maleńkości, niektóre tajemnice były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Odnajdywała się w tym wszystkim, nie miała ogromnych oczekiwań, ta zwyczajność była dla niej czymś, czego potrzebowała. Zresztą chętnie przekazywała ją dalej, w klubokawiarni każdy mógł poczuć się, jak w domu - nawet jeśli nie miał swojego, choć na chwilę zapomnieć o troskach życia doczesnego. Starała się dać ciepło wszystkim, którzy tego potrzebowali, a miała wrażenie, że ostatnio jest ich coraz więcej.
- Świetnie powiedziane, nie wydaje mi się, żebym dzisiaj szybko zasnęła. - Skoro jednak sam Morpheus stwierdził, że tarot dzisiaj był dość łagodny, to raczej nie powinna się martwić. Nie spodziewała się, żeby jej życie miało przynieść zbyt wiele zmian, bo należało raczej do tych statecznych, pozostawało mieć otwartą głowę i pamiętać o tym, co powiedziały karty.
Norka zamyśliła się na moment, krótki. Jej myśli wcale nie wędrowały daleko, były zdecydowanie przyziemne, bo myślała o tym, czy powinna wstawić kolejną porcję ciastek do pieca. Spojrzała za okno, za którym nadal dźwięcznie padał deszcz. Chyba było to niepotrzebne, nie sądziła, aby dzisiaj zjawiły się tutaj tłumy. Upiła spory łyk swojej kawy, nigdy nie zastanawiała się nad jej smakiem, pewnie powinna, jako, że serwowała ją gościom, jednak dla niej był to trunek, który miał pobudzić ją do działania, po dosyć męczących porankach.
- Z tym bym się nie zgodziła. Wiele mi brakuje do Longbottomówny, patrząc chociażby na umiejętności, ja potykam się o własne stopy, a wasza rodzina potrafi sobie poradzić z czarnoksiężnikami. - Miała tu na myśli oczywiście to, że większość z nich była aurorami, a ona jedynie prostą cukierniczką. - Jednak rozumiem co ma pan na myśli, zastanawiałam się, jak właściwie to działa, trochę mi się teraz rozjaśniło. - Porównanie do melodii ułatwiło jej wizualizację tego, w jaki sposób może to wyglądać. Wiedziała, że pewnie to spore uproszczenie, ale pomagało zrozumieć.