Był to jedyny sposób, w jaki mogła się wyróżnić. Nie miała żadnych, fantastycznych umiejętności, które zwracałyby na nią uwagę, czy to magicznych, czy tych mniej czarodziejskich. Wybierała więc najprostszy sposób, aby nie niknąć w tłumie. Była kolorowa, jej stroje zawsze krzyczały, co nawet nie do końca pasowało do jej osobowości, która była po prostu słodka, a nie głośna, ale lubiła rzucać się w oczy. Przyjemność sprawiały jej spojrzenia skierowane w jej stronę. To była jej jedyna szansa na to, żeby ktoś zwrócił na nią uwagę, choć przez chwilę. Nie gubiła się pośród tych czarno-białych osób, między którymi się zjawiała. Nie przeszkadzało jej nawet to, że te jej krótkie sukienki często kuły ją w różne elementy ciała, przywykła do tego i była gotowa do poświęceń.
Ogródeczek może nie należał do największych, jednak był bardzo zadbany, a jak na taki mały metraż znajdowało się tu bardzo dużo roślin. Norka wykorzystała każdy wolny kąt, zresztą całkiem rozsądnie, bo można było zauważyć doniczki, które stały jedna nad drugą, żeby zaoszczędzić nieco miejsca.
- Nie widzę w tym nic złego. - Dlaczego miałaby? Nie wyglądał jej na pierwszy rzut oka na kogoś rodzinnego, ale mogła się mylić. W sumie to było całkiem nietypowe, że tak wspominał o tej siostrze, jakby była naprawdę ważnym elementem jego życia.
Podeszła bliżej płota, z tym swoim wiklinowym koszykiem, w którym znajdowały już się maliny. Musiała wdrapać się na palce, żeby z tego poziomu go widzieć, na szczęście się nie wywróciła, choć wcale nie było to takie łatwe w tych butach, które miała na stopach.
- Jedno i drugie? - Wzruszyła ramionami, bo tak naprawdę nie miała pojęcia, czego chciała. - Zareagowałeś więc chyba zadziałało. - Tyle, że jeszcze nie wiedziała, który zwrot bardziej. - Spodziewałam się, że niewiele się zmieniło w tę noc, ale dla mnie już na zawsze zostaniesz piekarzem. - Między innymi przez to go przecież wybrała.
Nie chciała wypytywać, nie uważała, że była odpowiednią osobą do maglowania go na temat tego, czym się zajmował. Nie znali się prawie wcale, nie miała żadnych oczekiwań dotyczących jego osoby, po co miała pytać? Nie widziała w tym żadnego sensu, a może nawet bardziej jej się podobała ta aura tajemniczości, bo nie zdarzało się to w jej życiu często.
- Za krótko się znamy, żebym pozwoliła ci dotykać moje rośliny. - Prawie wyśpiewała te słowa, widać było, że jest w wyśmienitym nastroju. - Chociaż nie powiem, jakiś pracownik by mi się przydał. - Nadal cierpiała na braki kadrowe, ale nie to miała na myśli. - Nie dlatego ci to zaproponowałam, upiekłam trochę za dużo ciastek, mogłabym cię nimi poczęstować. - Wspominał o tym, że lubi słodycze, więc wydawało jej się, że jej nie odmówi, dobrze by było, żeby spędzili ze sobą trochę czasu przed tym wyjazdem do Paryża, bo wydawał się jej być interesującą osobą. Podobał jej się jego styl bycia, bo wyglądał, jakby miał wszystko w nosie, te tatuaże, dziwne ubrania, mogło być naprawdę interesująco.
@The Edge