• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow.

1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow.
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#8
24.12.2023, 01:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.02.2024, 00:08 przez Ulysses Rookwood.)  
Ulysses obserwował pośpieszne ruchy Alanny Carrow. W tym jej miotaniu się po pokoju, pozostawał ostoją nienaturalnego spokoju. Patrzył na nią, składając sobie w głowie całą historię. Chciał ją puścić. Nie mógł jej puścić. Lubił Alannę. Nienawidził Alanny. Czy mógłby ją zabić? Gdyby naprawdę wierzył, że chciała zniszczyć jego rodzinę, zrobiłby to. Zrobiłby to szybko, odwracając głowę w bok, byle tylko nie patrzeć na jej bladą twarz, na rozszerzone oczy i płomieniste włosy (nawet jeśli teraz wyglądające nieco inaczej).
Ale nie wierzył by Alanna naprawdę zamierzała to zrobić. Przecież ona nie miała nikogo. Matka umarła już wcześniej, ojca pochowała – zaledwie – przed kilkoma miesiącami. Miałaby pobiec do Ministerstwa Magii, do biura Brygady Uderzeniowej lub Biura Aurorów? I co by tam powiedziała? Że była śmierciożerczynią, ale już jej się odechciało? Nędzny argument dla Wizengamontu. Nawet gdyby go wydała, niechybnie wydałaby się również na pobyt w Azkabanie. Były takie zbrodnie, za które nie otrzymywało się przebaczenia.
- Wezmę twoją sowę – powiedział miękko. – Zaopiekuję się nią. – Będzie miała swoją grzędę w domu Shafiqów. Będzie miała swoje sowie smaczki a Ulysses jeszcze więcej sprzątania i doczyszczania.
Sięgnął ręką do kieszeni, by wyciągnąć stamtąd różdżkę. Patrzył na miękką linię pleców Carrow, na jej szybkie ruchy, gdy dopakowywała ostatnie rzeczy do kufra. Wbrew swoim wcześniejszym słowom, nie mógł czekać aż przetransportują się gdzieś indziej. Nie mógł jej pomóc. Nie do końca tak. Nie tak, jak tego oczekiwała.
Prostowała się, gdy zaklęcie uderzyło ją w plecy. Nie upadła. Nie zachwiała się. Tylko mgła przesłoniła jej myśli, jakby kierując je w stronę spokojnego głosu Rookwooda. Zadane przez nią pytanie zawisło między nimi jak nigdy niewypowiedziane.
- Alanno, odwróć się w moją stronę – poprosił cicho i pociągająco, tak niepodobnie do tonu, którym mówił zazwyczaj. Ten brzmiał dużo bardziej obiecująco, jakby Ulysses miał jej do zaoferowania coś cennego. – Wiesz, że musisz zapomnieć.
Trzymał w ręku wahadełko.
Zapomnieć. Zapomnieć o twarzach śmierciożerców, których znała. Wytrzeć wspomnienia ich nazwisk i głosów. Zastąpić je maskami i nieprawdziwymi pseudonimami. Mechanicznie brzmiącymi, pozbawionymi tonacji głosami.
- Popatrz na wahadełko. Skup na nim pełną uwagę. Widzisz, jak się porusza? Powoli. Tak wolno jak bije twoje serce.
To nie był ten pierwszy raz, gdy Rookwood używał hipnozy, ale był to ten pierwszy raz, gdy szczerze nie chciał, by hipnotyzowana osoba zapomniała zbyt wiele. Alanna nie była mugolką, której pojedyncze wspomnienie dało się zastąpić czymś błahym. Carrow miała wiele wspomnień. Ulysses nie znał wszystkich, jeśli więc chciał ją puścić, musiał nie tyle je zupełnie wymazać, ile zmodyfikować. Nałożyć maski na twarze śmierciożerców. Delikatnie zmienić kontekst wspomnień – nie rozkładali razem ulotek, sama to zrobiła. Nie podkładali razem kamieni. Sama je podkładała. Tak była w Kromlechu, ale gdzie znajdowało się wejście? Zapomniała. Tak, pamiętała swoich współpracowników, ale zapomniała, kto z nich był śmierciożercą. Musiał za to pozostawić w jej głowie strach. I to strach nie tylko przed Ministerstwem Magii i Wizengamontem, ale również przed śmierciożercami.
- Wiesz, że nie jesteś bezpieczna?
Bo przecież nie była. Nie mogła być bezpieczna. Kiedy Czarny Pan dowie się, że uciekła z pewnością wpadnie we wściekłość. Na pewno pośle na jej poszukiwania zaufanych śmierciożerców by ją ukarać. A kara mogła być sroga, bardzo sroga. Śmiertelnie sroga?
Tu Ulyssesowi wystarczyły niedopowiedzenia. Zwilżył językiem spierzchnięte wargi. Jakaś jego część chciała, by tkwił w jej pamięci; by wiedziała że jej pomógł, że lubił ją, że miała w nim przyjaciela. Była to ta perfidna część jego natury, która gotowa była nawet zmusić ją hipnozą by i jego polubiła. Na szczęście, ta część jego osobowości nie była na tyle silna, by przekonała go do posunięcia się o te kilka kroków za daleko.
Podszedł do niej jeszcze bliżej. Chciał ją objąć. Dotknąć po raz ostatni, chociaż wcześniej nigdy jej nie dotykał w taki sposób. Chciał zapamiętać zapach jej skóry, miękkość włosów, kruchość sylwetki. Ale tylko patrzył przez kilka długich sekund. Wahadełko bujało się w niezmienionym tempie. Wreszcie, zamiast ją obejmować, Ulysses sięgnął po klatkę z sową.
- Alanno, kiedy policzę do trzech, ockniesz się, pozwolisz mi wyjść, nie patrząc w moją stronę, potem podpalisz mieszkanie, złapiesz ręką za swój bagaż i aportujesz w bezpieczne miejsce. Pamiętaj, że musisz się śpieszyć. Nie jesteś już bezpieczna – zakończył cicho. – Odwróć się. Jeden.
Naprawdę lubił Alannę Carrow.
- Dwa.
Szczerze nienawidził Alanny Carrow.
- Trzy. – Pstryknięcie.
To już nie miało znaczenia. Słyszała za swoimi plecami dźwięk zamykanych drzwi.

Odchodząc postać korzysta z rodowej przewagi Rookwoodów.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (2253), Ulysses Rookwood (1970)




Wiadomości w tym wątku
1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow. - przez Alanna Carrow - 12.11.2023, 22:48
RE: 1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow. - przez Ulysses Rookwood - 14.11.2023, 00:40
RE: 1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow. - przez Alanna Carrow - 14.11.2023, 21:18
RE: 1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow. - przez Ulysses Rookwood - 19.11.2023, 17:22
RE: 1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow. - przez Alanna Carrow - 19.11.2023, 18:20
RE: 1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow. - przez Ulysses Rookwood - 10.12.2023, 04:10
RE: 1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow. - przez Alanna Carrow - 11.12.2023, 00:58
RE: 1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow. - przez Ulysses Rookwood - 24.12.2023, 01:35
RE: 1972/lato/czerwiec/9 - Maskarada. Ostatni dzień Alanny Carrow. - przez Alanna Carrow - 25.12.2023, 17:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa