- Merlinie...- Przewróciła ze zniesmaczeniem oczami. Tego to się nie spodziewała. Od kiedy to wszyscy wokół niej byli tacy wrażliwi? A może to ona była tak mało delikatna? Jej zdaniem problem oczywiście leżał we wszystkich wokół. To, że Yaxley byli wychowywani w dosyć szorstki sposób było faktem, nie ma się więc co dziwić, że Geraldine była dosyć bezpośrednia i nie do końca potrafiła zrozumieć reakcje, jak ta Erika.
- Już ja bardzo dobrze wiem, o czym myślałeś. Masz mnie za głupią?- Gerry nie odpuszczała, jak zawsze zresztą. Nie umiała przestać. Była uparta jak osioł i Erik znając ją tyle lat powinien o tym pamiętać. - Nawet jakby przyszedł, to co z tego? - Nie do końca widziała w tym problem. Jakoś by się wytłumaczyli, jak zawsze zresztą. Wystarczyło wszystko ładnie ubrać w słowa, a nauczyciele udawali, że pewne rzeczy nie mają miejsca.
Dostrzegła ten słaby uśmiech na jego twarzy. Może to wcale nie był uśmiech? Wiedziała, że nie było to najodpowiedniejsze miejsce do poruszania tematu jego drugiego oblicza, no ale jakoś tak wyszło. Przynajmniej mieli to za sobą, nie chciała udawać, że nie wie, że coś jest na rzeczy. W końcu była łowcą, a tak się składało, że nie była jedynym Yaxleyem w Hogwarcie, który posiadał takie umiejętności. Wolała, żeby Erik zdawał sobie sprawę z tego, jakie ryzyko może na niego czekać. W końcu jej brat był nieobliczalny i mógł skorzystać z tej informacji w najmniej oczekiwanym momencie. Zamierzała jednak reagować, gdyby tylko miał zamiar zaszkodzić tym Longbottomowi. - Dobrze, wierzę Ci.- W sumie pewnie sama skorzystałaby z pomocy będąc na miejscu Erika. Było to dla niego coś zupełnie nowego, musiał nauczyć się z tym żyć. Nie każdy jednak patrzył na to tak wyrozumiale jak Geraldine. Zresztą ona sama była uczona tego, że powinna polować na magiczne stworzenia.
- Na pewno się przejęli!- Powiedziała nie do końca to co myślała do ducha, który zaczął krążyć nad ich głowami. W końcu śmierć uczennicy w szkole była czymś, czym powinni się przejąć, prawda? Nie pamiętała za bardzo informacji na temat śledztwa, które tu przeprowadzono, bo chyba jakieś było? Musiało być. Przecież Hogwart powinien być bezpiecznym miejscem dla uczniów, tyle dzieciaków tutaj przebywało.
-Czyli to nie był człowiek, to co Cię skrzywdziło.- Stwierdziła fakt, który padł już na początku rozmowy. - Ciekawe jak to stworzenie poruszało się po szkole, skoro nie zostało zauważone.- Głośno wypowiadała wszystkie myśli, które przychodziły jej na myśl. - Może to jakiś smok, czy coś innego, podpytam ojca. Oczy jak u diabła...- Była to rzecz, którą najbardziej zapamiętała z jej opisu. Pewnie jeszcze dzisiaj napisze do ojca, on powinien pomóc.
- Przykro mi, że na Ciebie padło.- Powiedziała jeszcze, bo właściwie to tak było. Marta najwyraźniej zupełnie przypadkiem padła ofiarą potwora, każdy mógłby być na jej miejscu. Miała przed sobą jeszcze całe życie. - Chętnie podzielę się z Tobą informacjami, o ile jakieś uzyskam.- Rzekła jeszcze, bo pewnie sama zainteresowana była ciekawa, co ją zabiło. - Na nas już chyba czas.- Sięgnęła po swoją miotłę i ruszyła do wyjścia, spojrzała za siebie, aby zobaczyć, czy Erik idzie za nią.