25.12.2023, 17:38 ✶
Ciepełka objęć Nory były tym, co dodawało otuchy; przerażający pękający balon, który ewidentnie czynił zamach na jej życie, coraz bardziej stawał się przeszłością. No, te wiszące tam kule chyba jednak nie postanowią tu zejść i ścigać, prawda…? PRAWDA?!
- Na pewno wszystko zniknie? – zamiauczała cicho, wbijając nieskończenie błękitne spojrzenie w Norkę. W końcu jeszcze tylko tego brakowało, żeby jednak te przerażające cosie stąd nie zniknęły i zdawały się wręcz szydzić z małego koteczka! I jeszcze zamruczała, czując skrobanie za uszkiem.
- Wiesz, Nora, bo to ty jesteś niesamowita – oświadczyła z całym przekonaniem. Tak, to zdecydowanie było jedyne rozsądne wytłumaczenie na pytanie Figg, choć z drugiej strony… może nie tyle rozsądne – bo niekoniecznie Lady myślała w tych kategoriach – co wręcz jedyne słuszne – Nooo… chcę – zgodziła się i ponownie zamruczała. Była ciekawa tego całego kociego ziela, tylko najpierw, najpierw… trąciła jeszcze pyszczkiem Norę, a następnie zeskoczyła na ziemię, z całym wdziękiem, na jaki ją było stać.
Hm, trochę sporo tych wszystkich nóg, ale to też nie tak, żeby na co dzień było tu całkiem pusto i sobie nie radziła, prawda? Zaraz, które to należały do tamtego pana…? Ach tak.
Nie trzeba było długo czekać, żeby wkrótce Patrick poczuł pacnięcia na wysokości łydki. I jeszcze do tego miauknięcie…
- Wspominałeś coś o kociej miętce? – spytała najniejwinniejszym tonem na świecie. I najniewinniejszą minką, jaką mogła zrobić.
- Na pewno wszystko zniknie? – zamiauczała cicho, wbijając nieskończenie błękitne spojrzenie w Norkę. W końcu jeszcze tylko tego brakowało, żeby jednak te przerażające cosie stąd nie zniknęły i zdawały się wręcz szydzić z małego koteczka! I jeszcze zamruczała, czując skrobanie za uszkiem.
- Wiesz, Nora, bo to ty jesteś niesamowita – oświadczyła z całym przekonaniem. Tak, to zdecydowanie było jedyne rozsądne wytłumaczenie na pytanie Figg, choć z drugiej strony… może nie tyle rozsądne – bo niekoniecznie Lady myślała w tych kategoriach – co wręcz jedyne słuszne – Nooo… chcę – zgodziła się i ponownie zamruczała. Była ciekawa tego całego kociego ziela, tylko najpierw, najpierw… trąciła jeszcze pyszczkiem Norę, a następnie zeskoczyła na ziemię, z całym wdziękiem, na jaki ją było stać.
Hm, trochę sporo tych wszystkich nóg, ale to też nie tak, żeby na co dzień było tu całkiem pusto i sobie nie radziła, prawda? Zaraz, które to należały do tamtego pana…? Ach tak.
Nie trzeba było długo czekać, żeby wkrótce Patrick poczuł pacnięcia na wysokości łydki. I jeszcze do tego miauknięcie…
- Wspominałeś coś o kociej miętce? – spytała najniejwinniejszym tonem na świecie. I najniewinniejszą minką, jaką mogła zrobić.