25.12.2023, 21:47 ✶
– To nie patrz, Sherwood. Zamknij oczy i myśl o magicznych stworzeniach albo podziwiaj wystawy sklepowe – poradziła Brenna radosnym tonem, gdy odniosła sukces i zdołała wpakować sobie kolejny przysmak do ust. – Hej! To moje ciastka, znajdź sobie własne! – zaprotestowała chwilę później, kiedy bezczelnie zagarnął JEJ opakowanie ciastek, bo pozwoliła się mu poczęstowanie, a nie zabierać wszystkie! Przynajmniej tyle, że zaraz jedno jej oddał. I przy okazji na chwilę ją zakneblował, bo skupiła się na przegryzaniu go tak, żeby nie upadło na ulicę – to było wszak opakowanie z paczki, jaką dostała z Miodowego Królestwa, absolutne pyszności w różnych smakach. Zaraz też zresztą wolną ręką sięgnęła, by wyrwać mu paczkę z powrotem, bo kto go wie: może zaraz zje je wszystkie na jej oczach.
Za to kiedy Vincent ogłosił się Abrahamem Lincolnem, zakrztusiła się kawą i omal nie opluła nią dziennikarza, wydając z siebie coś pomiędzy parsknięciem, a śmiechem. Dziennikarzowi to nazwisko może też obiło się o uszy, bo zamrugał, trochę skonsternowany.
– Mógłbym przysiąc, że… nie jest pan Prewettem? W takim razie panie Lincoln, może jednak parę słów do Proroka Codziennego? Jak ocenia pan władzę Minister Eugenii Jenkins? Czy uważa pan, że zadziałała dostatecznie zdecydowanie po Beltane? – wyrzucał z siebie pytania. Przepchnięty na bok przez Vincenta po prostu ruszył za nim, z drugiej strony, a Brenna zastanowiła się, czy nie potrzebował jakiejś wypowiedzi na szybko do dzisiejszego wydania, skoro był taki natarczywy.
– Drogi panie, niech pan lepiej znajdzie innego przechodnia, pan Pr… Lincoln jest bardzo mało komunikatywny – powiedziała z poważną miną, niepewna, czy przychodzi na pomoc Vinentowi, czy może raczej dziennikarzowi.
- Wystarczą trzy słowa!
Za to kiedy Vincent ogłosił się Abrahamem Lincolnem, zakrztusiła się kawą i omal nie opluła nią dziennikarza, wydając z siebie coś pomiędzy parsknięciem, a śmiechem. Dziennikarzowi to nazwisko może też obiło się o uszy, bo zamrugał, trochę skonsternowany.
– Mógłbym przysiąc, że… nie jest pan Prewettem? W takim razie panie Lincoln, może jednak parę słów do Proroka Codziennego? Jak ocenia pan władzę Minister Eugenii Jenkins? Czy uważa pan, że zadziałała dostatecznie zdecydowanie po Beltane? – wyrzucał z siebie pytania. Przepchnięty na bok przez Vincenta po prostu ruszył za nim, z drugiej strony, a Brenna zastanowiła się, czy nie potrzebował jakiejś wypowiedzi na szybko do dzisiejszego wydania, skoro był taki natarczywy.
– Drogi panie, niech pan lepiej znajdzie innego przechodnia, pan Pr… Lincoln jest bardzo mało komunikatywny – powiedziała z poważną miną, niepewna, czy przychodzi na pomoc Vinentowi, czy może raczej dziennikarzowi.
- Wystarczą trzy słowa!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.