Stanley po krótce opowiedział petentowi jak to wygląda w Brytyjskim Ministertswie. To nie był też byle petent, a osoba tak naprawdę mu bliska, chociaż daleka. Ktoś kogo chciał poznać. Ktoś o kim chciał się dowiedzieć więcej. Ktoś z kim chciał pogadać ale nie mógł teraz tutaj tego zrobić - musiał poczekać na odpowiedni moment. Na sytuację kiedy będą w cztery oczy albo chociaż z dala od Ministerialnych murów.
- A wie Pan... Nie jest łatwo... - zgodził się - Ale robimy co w naszej mocy, chociaż braki kadrowe nie pomagają w niczym. Ani w śledztwach, ani raportach - przyznał, mówiąc w zasadzie jak to było w tym całym Departamencie. Ciężki chleb i ciężka kawa. Nie było tutaj za łatwo - Jednak mam nadzieję, że niedługo się uspokoi. Rozwiążemy co ważniejsze sprawy i wrócimy na stare biegi - kiwnął głową z przekonaniem do petenta, dopijając swoją kawę.
- Tak jak już wspominałem, na pewno da się to jakoś po ludzku załatwić. Jak człowiek z człowiekiem - przypomniał, wyjmując mały kawałek kartki na którym zaczął pisać - Wiadomo, że w samej kwestii Biura Aurorów nie dowiedział się Pan zbyt dużo... bo sam jestem tylko brygadzistą i Pan Rookwood był niedostępny... - kontynuował - Ale w razie jakichś pytań polecam się lub kogoś z zaprzyjaźnionych Aurorów. Atreus Bulstrode lub pani Victoria Lestrange. Dwójką znakomitych osób, niejako filarów tego że biura. Bardzo utalentowane osoby, oddane tej jakże słusznej sprawie - wyjaśnił, polecając swojego przyjaciela i ogórkowidzącą, która była alfą i omegą chyba we wszystkim - Oczywiście nie mają takiego doświadczenia jak Chester Rookwood, który zjadł tutaj zęby w Ministerstwie... Ale gdyby on dalej nie miał czasu to ta dwójka będzie odpowiednia do tego. Jestem o tym przekonany - stwierdził, zapisując na karteczce swoje imię i stopień, a na jej odwrocie adres na ulicy Horyzontalnej i informacje z prośbą o spotkanie. Odnośnie samego Chestera to każdy kto pracował dłużej, niż miesiąc ten wiedzia, że współpraca na lini Borgin-Rookwood była bardzo owocna, a panowie świetnie się dogadywali - Gdybym mógł jeszcze jakoś to polecam się. Wszelkie próby kontaktu można podjąć z danymi na tejże kartce - zapewnił, przesuwając kartkę w kierunku swojego wujka lub jak kto woli - Richarda - Proszę tylko jej dobrze pilnować. Ciężko może być odnaleźć dana osobę bez jakiejkolwiek danych - dodał, uśmiechając się szczerze do swojego rozmówcy.
Borgin pilnie obserwował czy Mulciber schowa kartkę. Naprawdę zależało mu, aby mężczyzna wziął sobie jego słowa do serca. W końcu on podchodził do niego na poważnie i oczekiwał chociaż odrobinę tego samego. Odrobiny szacunku i zrozumienia.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972