- Taaak, na pewno by kochała, gorzej ze mną.- Nie żeby panna Figg nie lubiła zwierząt, czy coś, jednak hipogryfy był zdecydowanie zbyt wielkie. Wolała koty, zdecydowanie, zresztą jak chyba każdy w ich rodzinie. Mabel niedługo powinna dostać swojego, sama nie pamiętała właściwie kiedy Salem do niej trafił. Był z nią już tyle lat, że nie potrafiła umiejscowić tego w czasie.
- Tak czy siak, mówię zdecydowane nie dla jakiegokolwiek hipogryfa Erik i musisz się z tym pogodzić, pamiętaj, że to ja w tym przypadku decyduje.- Odparła stanowczym tonem. Wiedziała, że to tylko żarty, ale nie mogła mieć pewności, że kiedyś faktycznie nie stwierdzi, że ten pomysł jest wspaniały. Wolała, żeby Erik zdawał sobie sprawę, jakie ma zdanie na ten temat. Jeśli kiedyś pojawi się przed jej drzwiami z hipogryfem... wolała nawet nie myśleć o tym, jakby zareagowała.
- Tak, z miotły to najwyżej spadnie i się połamie...- Westchnęła ciężko. Nie była do końca przekonana do ich pomysłów, chociaż z dwojga złego chyba wolała jednak miotłę. Była to faktycznie ceniona umiejętność w Hogwarcie. -- Bren, ja wiem, że chcesz dobrze, ale na spokojnie, z czasem Mabel wszystkiego się nauczy, może sama będzie miała jakieś pomysły na siebie, tylko dajcie jej trochę urosnąć.- W końcu jej córka nie miała skończonych nawet dwóch lat. Bała się, co będzie później, szczególnie, że ta dwójka tuż przed nią była pełna różnych pomysłów. Będzie musiała nauczyć się panować nad ich wyobraźnią.
- Wiesz, z siostrą to inaczej. Mnie czasem słucha.- Rzekła jeszcze do panny Longbottom zadowolona, że udało jej się ostudzić entuzjazm Erika związany z zakupem hipogryfa.
- Tym bardziej, że nasze koty, to coś więcej niż zwykłe koty, myślę, że jej wystarczy, na najbliższe dwadzieścia lat.- Wolałaby nie mieć żadnych innych zwierząt w domu. W końcu to ona miała by je jeszcze na swojej głowie. Wystarczała jej córka i Salem, naprawdę to było sporo jak na jedną osobę.
Nora próbowała sobie wyobrazić to, o czym opowiadali jej przyjaciele. Szło jej jednak ciężko, jaką piłkę? Jak właściwie to wszystko wyglądało. Może odpuści i po prostu przyjmie to do wiadomości, bo jej wyobraźnia najwyraźniej była niezbyt wybujała. Można jej to było wybaczyć, bowiem jakoś niezbyt często wnikała w zwyczaje mugoli, chyba czas się nimi zainteresować, bo jak widać nie mogła nadążyć za tym, co opowiadali jej przyjaciele. - Czyli Nobby jako mugolak miał się mieszać w ich sporty, zamiast zajmować się światem czarodziejów?- Wolała się upewnić, że o to im chodzi. - Serio myślą, że miałby na to czas?- Nie do końca potrafiła zrozumieć te podejście, ale jak widać każdy pochodził do tego wszystkiego inaczej. Skoro chodziły takie plotki, oznaczało to, że ktoś w nie wierzył.
Erik zaczął opowiadać o kolejnym mugolskim sporcie... Nora już nawet nie zamierzała ukrywać zdziwienia, otworzyła usta i przyglądała mu się z niedowierzaniem. - Swoją drogą Erik, skąd Ty tyle o tym wiesz?- Czyżby miał jakieś nowe zainteresowania o których jeszcze nie słyszała?
- Tego to nie zrozumiem. Skoro sam jest półkrwi, to po co wypisuje takie bzdety? Chce się im przypodobać? Przecież to nic nie da.- Przynajmniej jej się tak wydawało.