26.12.2023, 14:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.12.2023, 14:41 przez Brenna Longbottom.)
Brenna łatwo mogła sobie dopowiedzieć, bo sama w myślach powtarzała ulubione słówko Vincenta Prewetta raz za razem. Kurwa, kurwa, kurwa. Jej samej to zaklęcie niezbyt dziwiło, obstawiałaby, że smoków, jako dość odporne na magię, może nie dałoby się ot tak teleportować… ale na pewno utrudniało im to w tej chwili życie, że nie mogły aportować się na samą półkę i Lestrange tylko skróciła sobie trochę drogę.
To nie tak, że Brenna miała coś przeciwko niebezpieczeństwu. Przywykła do niego. Taką miała pracę. Tym zajmowała się po godzinach.
Ale walka ze smokami bez przygotowania, w dwie osoby, wydawała się jej trochę przekraczać granice.
Zaklęła pod nosem, zatknęła różdżkę za pasek i pośpiesznie wlazła na górę, a potem pochyliła się, aby złapać Victorię i wciągnąć ją za sobą. Mogłyby kombinować z wyczarowywaniem lin albo drabin, ale ostatecznie w tej chwili szybciej było już zdać się na taką metodę.
Tyle że to wszystko też zajmowało czas.
Kiedy Lestrange znalazła się już na górze, u boku Brenny, rozległ się huk, a kamienie zasypały grotę – kilka z nich potoczyło się tam, gdzie ledwo chwilę stały obie kobiety. Cała ściana nie runęła jeszcze, ale smoczyca zdołała wcisnąć przez powstałą dziurę łeb. Błyszczące, smocze ślepia, zwróciły się ku nim, nieomylnie odnajdując intruzów.
A potem otworzyła paszczę.
Victoria Lestrange nie miała większych problemów z przewidzeniem, co się zaraz stanie: nie mogąc dorwać ich szponami, smoczyca postanowiła je spopielić. Dla potomkini Parkinsów nie miał to być wielki problem, ale Brenna miała całkiem spore szanse zamienić się w spalonkę.
af
To nie tak, że Brenna miała coś przeciwko niebezpieczeństwu. Przywykła do niego. Taką miała pracę. Tym zajmowała się po godzinach.
Ale walka ze smokami bez przygotowania, w dwie osoby, wydawała się jej trochę przekraczać granice.
Zaklęła pod nosem, zatknęła różdżkę za pasek i pośpiesznie wlazła na górę, a potem pochyliła się, aby złapać Victorię i wciągnąć ją za sobą. Mogłyby kombinować z wyczarowywaniem lin albo drabin, ale ostatecznie w tej chwili szybciej było już zdać się na taką metodę.
Tyle że to wszystko też zajmowało czas.
Kiedy Lestrange znalazła się już na górze, u boku Brenny, rozległ się huk, a kamienie zasypały grotę – kilka z nich potoczyło się tam, gdzie ledwo chwilę stały obie kobiety. Cała ściana nie runęła jeszcze, ale smoczyca zdołała wcisnąć przez powstałą dziurę łeb. Błyszczące, smocze ślepia, zwróciły się ku nim, nieomylnie odnajdując intruzów.
A potem otworzyła paszczę.
Victoria Lestrange nie miała większych problemów z przewidzeniem, co się zaraz stanie: nie mogąc dorwać ich szponami, smoczyca postanowiła je spopielić. Dla potomkini Parkinsów nie miał to być wielki problem, ale Brenna miała całkiem spore szanse zamienić się w spalonkę.
af
Rzut PO 1d100 - 3
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.