21.11.2022, 14:05 ✶
- W obronnych jest straszny. Jestem pewien, że go wsmarują w posadzkę – stwierdził Darcy, który rzecz jasna w obecności Notta był przykładowym Ślizgonem i jego wiernym kolegą, w razie potrzeby służącym możliwością odpisania pracy domowej. Którą wcześniej sam odpisał od jakiejś koleżanki. – Oczywiście, to będzie bardzo straszne – dodał, tylko tak dla porządku. Inna sprawa, że gdyby Notta faktycznie wsmarowano w posadzkę, przeraziłby się pewnie i uciekał gdzie pieprz rośnie, aby nikt nie uznał go za współwinnego takiej sytuacji.
- Nott powiedział, że szlamy nie powinny pracować w Ministerstwie, bo do niczego się nie nadają, jak Nobby Leach. A ten wielki Gryfon się wściekł, bo jego dziewczyna jest szlamą – zaczął wyjaśniać z przejęciem, obserwując wciąż toczącą się piętro niżej dyskusję. Nie słyszał słów, ale sam sobie mógł dopowiedzieć, co działo się teraz. Zwłaszcza, że w pewnym momencie chłopcy sięgnęli po różdżki. Same przyczyny kłótni podsłuchał przy wyjściu z Wielkiej Sali i ruszył za nimi, tak przez absolutny przypadek. – Potem zaczęli gadać o jakiejś piłce nożnikowej, że Nobby tak kocha mugoli, że zamiast dbać o czarodziejów, to się nią zajmuje i to bardzo głupie. A ten drugi Gryfon, sekundant, jest półmugolakiem i jego ojciec gra w tę piłkę nożnikową, więc też się wściekł…
Zamyślił się na krótki moment. Darcy był gówniarzem, w dodatku skupionym na sobie i swoim życiu. Nobby Leach zwykle więc go za bardzo nie obchodził. Nawet w tej sytuacji skupiał się mocniej na samej kłótni niż osobie Ministra. To co sam powiedział zepchnęło jego myśli na nieco inne tory…
- Myślisz, że Minister naprawdę zamiast siedzieć w Ministerstwie biega za tą piłką nożnikową? – spytał, najwyraźniej zaintrygowany trochę taką wizją. – Powinni go wywalić. Po co nam minister, który woli mugolską piłkę od quidditcha? Nie rozumiem, dlaczego ktoś go trzyma.
Był fanem quidditcha. I bardzo go złościło, że zabrakło mu talentu do gry. Oburzała go trochę myśl o tym, że rządzić nimi mógł człowiek, którego bardziej interesowały jakieś tam mugolskie sporty niż miotły!
- Nawet o tym piszą w dzisiejszego gazecie – dodał, rozwijając Proroka Codziennego, by wskazać Daisy tytuł. „Nobby Leach manipule wynikami Igrzysk Świata? Przed rokiem Anglia zdobyła Puchar niesłusznie!” Lockhart nie zdążył jeszcze zapoznać się z całością notatki, nie wiedział więc jeszcze do końca o co chodzi. A tego, że prasa może nie pisać prawdy, nawet nie brał pod uwagę. Choć chyba powinien. W swoich artykulikach o kolegach i koleżankach przecież czasem z tą prawdą się mijał. Tak troszeczkę…
- Tutaj, zostawili dwie osoby na czatach, czy nauczyciele nie idą… ooo, patrz, patrzy, wyciągają różdżki – szepnął z przejęciem, opuszczając gazetę, by lepiej widzieć.
- Nott powiedział, że szlamy nie powinny pracować w Ministerstwie, bo do niczego się nie nadają, jak Nobby Leach. A ten wielki Gryfon się wściekł, bo jego dziewczyna jest szlamą – zaczął wyjaśniać z przejęciem, obserwując wciąż toczącą się piętro niżej dyskusję. Nie słyszał słów, ale sam sobie mógł dopowiedzieć, co działo się teraz. Zwłaszcza, że w pewnym momencie chłopcy sięgnęli po różdżki. Same przyczyny kłótni podsłuchał przy wyjściu z Wielkiej Sali i ruszył za nimi, tak przez absolutny przypadek. – Potem zaczęli gadać o jakiejś piłce nożnikowej, że Nobby tak kocha mugoli, że zamiast dbać o czarodziejów, to się nią zajmuje i to bardzo głupie. A ten drugi Gryfon, sekundant, jest półmugolakiem i jego ojciec gra w tę piłkę nożnikową, więc też się wściekł…
Zamyślił się na krótki moment. Darcy był gówniarzem, w dodatku skupionym na sobie i swoim życiu. Nobby Leach zwykle więc go za bardzo nie obchodził. Nawet w tej sytuacji skupiał się mocniej na samej kłótni niż osobie Ministra. To co sam powiedział zepchnęło jego myśli na nieco inne tory…
- Myślisz, że Minister naprawdę zamiast siedzieć w Ministerstwie biega za tą piłką nożnikową? – spytał, najwyraźniej zaintrygowany trochę taką wizją. – Powinni go wywalić. Po co nam minister, który woli mugolską piłkę od quidditcha? Nie rozumiem, dlaczego ktoś go trzyma.
Był fanem quidditcha. I bardzo go złościło, że zabrakło mu talentu do gry. Oburzała go trochę myśl o tym, że rządzić nimi mógł człowiek, którego bardziej interesowały jakieś tam mugolskie sporty niż miotły!
- Nawet o tym piszą w dzisiejszego gazecie – dodał, rozwijając Proroka Codziennego, by wskazać Daisy tytuł. „Nobby Leach manipule wynikami Igrzysk Świata? Przed rokiem Anglia zdobyła Puchar niesłusznie!” Lockhart nie zdążył jeszcze zapoznać się z całością notatki, nie wiedział więc jeszcze do końca o co chodzi. A tego, że prasa może nie pisać prawdy, nawet nie brał pod uwagę. Choć chyba powinien. W swoich artykulikach o kolegach i koleżankach przecież czasem z tą prawdą się mijał. Tak troszeczkę…
- Tutaj, zostawili dwie osoby na czatach, czy nauczyciele nie idą… ooo, patrz, patrzy, wyciągają różdżki – szepnął z przejęciem, opuszczając gazetę, by lepiej widzieć.