26.12.2023, 23:50 ✶
Nabrała co prawda do niego trochę dystansu, ale jako że naprawdę nie interesowała się chłopakami, którzy mieli czternaście lat (dziewczynami w tym wieku też nie), to w ogóle nie miała pojęcia, jakim skończonym gnojem potrafił być. Owszem, na korytarzu słyszało się przeróżne rzeczy, ale jakoś nie potrafiła połączyć kropek i dopasować figury Lou do tych wszystkich świństw, o których mówiono. Pewnie gdyby ktoś jej pokazał go palcem lub po prostu rzucił jego imieniem, to by skojarzyła, ale tak? Jej myśli teraz krążyły wokół ostatnich wakacji, które miała mieć, zanim rozpocznie pracę w sklepie matki. W zasadzie to była szczęściarą, że mogła najpierw odpocząć przed wkroczeniem w dorosłość. Praca w Fiolce była dla niej wybawieniem - jednak mieć matkę za szefa to nieco większy... Luz.
- Nie jestem głupia, tylko leniwa - mrugnęła do niego rozbawiona, uklepując ziemię w doniczce. Chyba się udało - korzenie były oczyszczone, nic im się nie stało. Mogła na spokojnie przesadzić roślinę i zasypiać ją ziemią. Nie musiała jej nawet podlewać, robiła to przed chwilą, a nowa ziemia była wilgotna. Starczy do następnego podlewania, ktoś inny będzie się tym martwił. - Przyjemności?
Zdjęła rękawiczki i odłożyła je na bok. Otrzepała ręce, chociaż nie były brudne, ale nie kontrolowała tego - taki miała odruch. Olivia nie do końca rozumiała, o czym mówi chłopak. Pora na przyjemności? Kwiatuszki? Absolutnie nie rozgryzła, do czego ta rozmowa prowadzi i o co mu chodzi. Czytała między wierszami i to nawet bardzo dobrze, z tym że tutaj pojawiła się ogromna przeszkoda: a mianowicie wiek chłopaka. Miał ile, czternaście lat? Olivia w ogóle nie plasowała Louvaina w kategorii cielesnej czy jakiejkolwiek innej quasi-romantycznej. Był dzieciakiem, zabawnym, ale wciąż dzieciakiem.
- A gdzie ta impreza, panie zwycięzco? - skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i przekrzywiła głowę. Jeśli myślał, że wciągnie ją do lochów, gdzie znajdował się pokój ślizgonów, to był chyba bardziej naiwny niż ona, gdy ktoś obiecywał jej pokazanie małych kotków w piwnicy. - I dlaczego zapraszasz akurat mnie? Koleżanek z roku nie masz?
Zapytała zaczepnie, ale absolutnie nie agresywnie. Ot, po prostu była ciekawa - czy zraził do siebie wszystkich? A może nie interesowały go dziewczyny z jego roku? W sumie co czternastolatkowie mieli w głowie?
- Naraziłeś się już wszystkim koleżankom z roku a nie chcesz iść sam i szukasz kogokolwiek? - to w sumie brzmiało dość... Prawdopodobnie. Przynajmniej w jej głowie to miało sens.
- Nie jestem głupia, tylko leniwa - mrugnęła do niego rozbawiona, uklepując ziemię w doniczce. Chyba się udało - korzenie były oczyszczone, nic im się nie stało. Mogła na spokojnie przesadzić roślinę i zasypiać ją ziemią. Nie musiała jej nawet podlewać, robiła to przed chwilą, a nowa ziemia była wilgotna. Starczy do następnego podlewania, ktoś inny będzie się tym martwił. - Przyjemności?
Zdjęła rękawiczki i odłożyła je na bok. Otrzepała ręce, chociaż nie były brudne, ale nie kontrolowała tego - taki miała odruch. Olivia nie do końca rozumiała, o czym mówi chłopak. Pora na przyjemności? Kwiatuszki? Absolutnie nie rozgryzła, do czego ta rozmowa prowadzi i o co mu chodzi. Czytała między wierszami i to nawet bardzo dobrze, z tym że tutaj pojawiła się ogromna przeszkoda: a mianowicie wiek chłopaka. Miał ile, czternaście lat? Olivia w ogóle nie plasowała Louvaina w kategorii cielesnej czy jakiejkolwiek innej quasi-romantycznej. Był dzieciakiem, zabawnym, ale wciąż dzieciakiem.
- A gdzie ta impreza, panie zwycięzco? - skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i przekrzywiła głowę. Jeśli myślał, że wciągnie ją do lochów, gdzie znajdował się pokój ślizgonów, to był chyba bardziej naiwny niż ona, gdy ktoś obiecywał jej pokazanie małych kotków w piwnicy. - I dlaczego zapraszasz akurat mnie? Koleżanek z roku nie masz?
Zapytała zaczepnie, ale absolutnie nie agresywnie. Ot, po prostu była ciekawa - czy zraził do siebie wszystkich? A może nie interesowały go dziewczyny z jego roku? W sumie co czternastolatkowie mieli w głowie?
- Naraziłeś się już wszystkim koleżankom z roku a nie chcesz iść sam i szukasz kogokolwiek? - to w sumie brzmiało dość... Prawdopodobnie. Przynajmniej w jej głowie to miało sens.