Nie było co się oszukiwać, marzec okazał się nadzwyczaj intensywnym miesiącem i nie było to coś, co Erik przewidział lub na co się przygotował z dużym wyprzedzeniem. Ostatnie kilka tygodni spędził na przygotowywaniu wraz z innymi członkami rodziny aukcji charytatywnej, a teraz jeszcze musiał się uporać z następstwami tego wydarzenia. Nic dziwnego, że z takim entuzjazmem zareagował na propozycję panny Figg, by wspólnie wyruszyć na poszukiwania czekoladowych jaj. Prawdę mówiąc, zrobiłby o wiele więcej, aby wymknąć się z domu na te kilka godzin i zaczerpnąć trochę świeżego powietrza.
Choć osobiście wolałby wybyć gdzieś dalej, może nawet w okolice Londynu, tak Ostara zdawała się spełniać wiele warunków, które w jego głowie jawiły się jako podstawowe wyznaczniki tego, czy zdoła tego dnia odpocząć i uspokoić myśli. Mając nadzieję, że nie pomylił godziny spotkania z przyjaciółkę, tuż za progiem rodzinnej posiadłości po prostu teleportował się na odcięty od reszty świata na czas wiosennej równonocy teren.
Po przywitaniu się z kilkoma znajomymi twarzami przy licznych straganach ruszył w stronę polany, gdzie czekała już na niego jego towarzyszka i to nie z jednym, a z dwoma wiklinowymi koszami. Ach, jak ona o niego dbała! Uśmiechnął się pod nosem, zapinając guziki płaszcza, który postanowił tego dnia przywdziać, aż po samą szyję. Skłonił głowę na powitanie Norze i wziął od niej koszyk, kręcąc nim zręcznie.
— To wyjście, to był doskonały pomysł. Chyba właśnie tego potrzebowałem po tym całym balu. Chwili odpoczynku na łonie natury — przyznał, gdy zapuścili się już w pobliskie chaszcze. — Dobrze, że Brenna jednak potrzebuje paru dni na naładowanie baterii, bo trochę się boję, co by wymyśliła, gdyby przyszło nam jeszcze coś organizować w ramach równonocy.
Pokręcił głową. Chociaż żartobliwe narzekanie na siostrę nie było w jego przypadku jakimś wielkim odstępstwem od normy, tak teraz mówił ze względną powagą. Może i wyjaśnili sobie parę spraw w związku z jej wybrykiem, tak ciężko było mu się wyzbyć swego rodzaju urazu. Może parę godzin poza domem pozwoli mu nieco zdystansować się od ostatnich zdarzeń? Oby, pomyślał młody Longbottom, wzdychając ciężko i rozglądając się po pobliskich krzakach.
— A ty jak się czujesz? Odchorowałaś już tę imprezę? — Zerknął kątem oka na Norę. Pamiętał, że kobieta wypiła wtedy co nieco. Nie miał zamiaru jej oceniać, bo każdy miał prawo czasami wlać w siebie nieco więcej, niż zazwyczaj, ale wolał być zorientowany w sytuacji. — W każdym razie, co by się nie działo, mam w planach zająć w tych zawodach wysokie miejsce. Mam nadzieję, że dziecko żadnego z sąsiadów się nie rozpłacze przez to.
Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek.
Efekt: Erik nie znajduje żadnego jajka.
Aktualne pole: Erik znajduje się na polu 9.
Liczył, że z uwagi na ostatnie wydarzenia szczęście mu dopisze i już na samym początku znajdzie jakiś ciekawy fant w formie czekoladowego jaja. Tak się jednak nie stało i wokół widział tylko krzaki, drzewa, mniejsze lub większe kamienie oraz tu i ówdzie kwiatki, które zdawały bardzo powoli budzić się do życia. Cóż, może jednak los się jeszcze odmieni.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞