• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3
27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah

27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah
golden usurper
If you think this has a happy ending, you haven't been paying attention.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
187 cm wzrostu, ciemna karnacja, dobrze zbudowana sylwetka. Zarost na twarzy, krótko ścięte włosy i oczy, czarne niczym obsydian, odziedziczone po matce z rodu Blacków. Przeważnie na ustach gości kpiący, pewny siebie uśmieszek, który nie sięga tęczówek, czujnych i dziwnie poważnych. Ubiera się nienagannie, wysławia elegancko.

Elijah Burke
#10
21.11.2022, 19:09  ✶  

Na krótki moment wszystko zasnuła mgiełka czerwieni.

Nie myślał o niczym, gdy jego dłoń wystrzeliła w stronę kruchego gardła kobiety; nie rozważał niczego, gdy własne, silne ciało naparło na znacznie drobniejszą sylwetkę, uniemożliwiając ucieczkę. W umyśle nie pozostała chociażby jedna, zupełnie trzeźwa myśl; chociażby jeden głos mówiący przestań. W tej chwili był do cna przeżarty przez złość, słuszny jedynie w odczuwanej przez siebie wściekłości. Negatywne emocje kumulowały się tuż pod skórą i znalazły ujście w palcach zdolnych przecież do tworzenia rzeczy przepięknych, a teraz skupionych jedynie na brutalności.

Wobec jedynej osoby na tym marnym świecie, której utraty się obawiał.

Coś w nim było w tej chwili dokumentnie spierdolone, i to na tyle, że nawet widok przerażenia w błękitnych tęczówkach Deborah – a tą emocję dojrzał wyraźnie jak na dłoni – nie powstrzymało go od podjęcia pozbawionej sensu próby siły. W tym starciu nie było przecież szans na równość; wynik był przesądzony z góry.

Gdyby zacisnął palce bardziej, żona musiałaby zacząć walczyć o każdy oddech.

To, że tego nie zrobił, nie było wynikiem nagłego przebudzenia z jego strony, nie – ona po prostu zareagowała odpowiednio szybko.

Gniew topniał leniwie, a wraz z tym uczuciem powracała świadomość. Rozprostował palce i cofnął się o krok, chyba bardziej wstrząśnięty tym wszystkim niż ona sama; i niezdolny do wyduszenia chociażby słowa w tej właśnie chwili. Serce załomotało w piersi jak oszalałe w nagłym odczuciu czegoś, co przypominało panikę. Nigdy przecież nie podniósł ręki na żonę, to nie zdarzyło się wcześniej, i gdyby ktoś powiedział mu, że byłby w stanie to uczynić, wkurwiłby się okrutnie. Teraz jednak jego dłoń opadła bezwiednie wzdłuż ciała, a adrenalina szumiąca w żyłach zmuszała do szybszego, nerwowego oddychania.

Wszelkie chęci do ciągnięcia tej kłótni – która teraz faktycznie wydawała mu się zupełnie pozbawiona sensu – zniknęły, niesprowokowane nawet przez kolejne słowa Deborah. Pozwolił się odepchnąć, robiąc kolejny krok do tyłu, i obserwując żonę wzrokiem kompletnie pozbawionym emocji; pustym.

- Rób co chcesz – nie był nawet pewien, czy te pozbawienia znaczenia głoski faktycznie opuściły jego gardło. Normalnie ich kłótnia osiągnęłaby pewnie kosmiczne rozmiary, bo Elijah nigdy nie odpuszczał. Emocjonujące dyskusje były ich siłą napędową, i jedno prześcigało drugie w próbach nieustannego ranienia się – a potem lądowali w łóżku, godzili się i zapominali.

Teraz było inaczej.

Jedynie kątem oka śledził gwałtownie ruchy kobiety, gotowy na to, by pozwolić jej odejść; gdy się zbliżyła, zacisnął zęby i ledwo zauważalnie pokręcił głową: nie rób tego. Nie wiedział, czy sytuacja sprzed chwili nie miała się powtórzyć, ale nie chciał się o tym przekonywać; musiał ochłonąć, musiał się wyciszyć. Niestety, Deborah miała zupełnie inne plany. Jej słowa były niczym ostrze, które precyzyjnie wbiło się w ciało. Ząbkowana, ostra stal, którą kobieta przekręcała z satysfakcją – a on powinien się teraz poddać.

- Musiało dojść do tego wszystkiego, żebyś była w stanie wydusić z siebie cokolwiek, co nie jest obrazą w moim kierunku. To najbardziej żałosna rzecz, jaką powiedziałaś przez te lata.

Nie wiedział jakim cudem jego głos zabrzmiał tak spokojnie, chociaż w środku wszystko w nim wrzeszczało. Pozwolił Deborah na oddalenie się i opuszczenie łazienki; i dopiero gdy został sam, zacisnął pięść i z całej siły grzmotnął w lustro wiszące nad umywalką. Kawałki szkła z hukiem rozprysnęły się po kafelkach, kilka zraniło jego dłoń, lecz to nie przyniosło ulgi.

Musiał wyjść z tego domu. Teraz.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Deborah Burke (2977), Elijah Burke (3123)




Wiadomości w tym wątku
27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah - przez Deborah Burke - 31.10.2022, 12:23
RE: 27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah - przez Elijah Burke - 31.10.2022, 12:49
RE: 27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah - przez Deborah Burke - 31.10.2022, 13:39
RE: 27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah - przez Elijah Burke - 02.11.2022, 19:57
RE: 27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah - przez Deborah Burke - 05.11.2022, 18:23
RE: 27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah - przez Elijah Burke - 19.11.2022, 16:42
RE: 27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah - przez Deborah Burke - 19.11.2022, 18:47
RE: 27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah - przez Elijah Burke - 20.11.2022, 00:06
RE: 27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah - przez Deborah Burke - 20.11.2022, 21:09
RE: 27.03.1972, Posiadłość rodowa Burke'ów pod Londynem || Elijah&Deborah - przez Elijah Burke - 21.11.2022, 19:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa