No tak. Takiego obrotu spraw, Stanley, mógł się spodziewać. W zasadzie było dziwne, że zakładał co innego. Że w ogóle założył, że Robert mógłby cokolwiek więcej od siebie powiedzieć samemu. To było chyba niedorzeczne ale też niemożliwe - nie do spełnienia. Fakt, nie znał go za bardzo. Nie znał go nawet trochę - znał go minimalnie. Ale jak widać, jego własny brat, znał go chyba podobnie.
Czy dziwił się Richardowi? Nie. Sam by nie dowierzał, gdyby ktoś mu powiedział, że jego brat bliźniak ma jeszcze inne dziecko o którym się nie miało pojęcia. Trochę taka informacja jak grom z jasnego nieba - niespodziewana.
- Ehh... Tak. Dokładnie to powiedziałem i mogę nawet powtórzyć - westchnął - Robert Mulciber jest moim ojcem, a pańskim bratem... No chyba, że pomyliłem osoby ale nie widziałem nikogo, kto wygląda dokładnie tak jak on - stwierdził spokojnym głosem, bez zbędnej irytacji na zaistniałą sytuację. Nie należało się przecież denerwować na rzeczy na które nie miało się wpływu, a dodatkowo trzeba było do tego podejść na spokojnie - z chłodną i otwartą głową.
- Usiądźmy może - wskazał dłonią stół, zaraz po tym kiedy wyciągnął szkło z szafki - Wszystko zaraz wyjaśnię... albo chociaż spróbuję - rzucił w kierunku Richarda, udając się do kuchni, aby przynieść butelczynę chłodnego trunku. W końcu Borgin nie był jakimś troglodytą i wiedział, że alkohol i chłód to najlepsze połączenie, a w dodatku wymagała tego po prostu ludzka kultura, aby jak najlepiej ugościć swojego wizytatora.
- Hmm... Nie wiem od czego zacząć - przyznał, rozpieczętowując butelkę i rozlewając niemalże pełne szklanki, a następnie sięgnął po papierosa, którego odpalił i wziął do ust - Pański brat sam do nie dawna nie wiedział, że ma syna... a ja de facto nie wiedziałem, że mam ojca. Znaczy inaczej może... Wiedziałem, że mam ojca, tak? Bo każdy jakiegoś ma... - wziął łyka ze swojej szklanki - Ale nigdy go nie znałem bo wychowywała mnie samotnie matka i w zasadzie to nie wiedziałem czy nadal w ogóle żyje, a moje wszelkie poszukiwania czy próby spełzły na niczym. Matka też mi nie chciała za dużo o nim mówić - przejechał językiem po ustach - Dopiero mój krewniak, który współpracował z Robertem dał mu znać... połączył kropki i tak... wyszło - wzruszył ramionami - Spotkaliśmy się jakoś w kwietniu i wspomniał mi, że ma brata, stąd wiedziałem, że to pan - wyjaśnił po krótce tę zawiłą relację. Oczywiście był to dopiero początek całej góry lodowej ale musieli od czegoś zacząć. Stanley postanowił podzielić się tym co wiedział z Richardem ale w małych sekcjach, tak aby i on zdążył to sobie szybko przetrawić.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972