21.11.2022, 20:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2022, 21:40 przez Brenna Longbottom.)
Co przyciągnęło Brennę do Kniei?
Może to, że mieszkała zaledwie o rzut kamieniem od niej. Może obawa, że takie święto to doskonała okazja dla śmierciożerców, więc wolała mieć oczy szeroko otwarte. A może…
…może po prostu tak bardzo lubiła czekoladę, że nie potrafiła odpuścić.
Istniała szansa, że chodziło o wszystkie te trzy rzeczy. Chociaż chyba, tak naprawdę, motywacja była jeszcze inna. Chciała przez chwilę zginąć w tym tłumie, anonimowa postać, jedna z wielu. Nie myśleć o Voldemorcie, śmierciożercach, śmierci: o tych wszystkich rzeczach, którymi zajmowała się przez dwa ostatnie dni i noce. Zresztą nie zamierzała zostawać długo...
Wokół kręciły się całe tabuny ludzi, z których większość Brenna znała albo przynajmniej kojarzyła. Wyjątkowo jednak nie dopadała nikogo, by zacząć gadać mu za uchem. Głównie pewnie dlatego, że miała już do tego kuzynkę.
- Trochę nie wierzę, że to robię – westchnęła, unosząc koszyk. W drugiej ręce trzymała różdżkę (oficjalnie, jakby nie mogła dosięgnąć jakiegoś jajka, wcale nie miała paranoi, ani trochę). Rozglądała się, wypatrując zarówno samych czekoladowych niespodzianek, jak i... potencjalnych problemów. – Nawet nie mogę się usprawiedliwiać, że to tak po pijanemu, bo nic nie piłam. Chociaż mnie pociesza, że wy dwoje też to robicie. Znaczy, szukanie jajek. W Ostarę. Chyba ostatni raz kręciłam się tu za nimi… dwanaście lat temu? Pamiętasz, Mav? Jakimś cudem wyszłam poza obszar poszukiwań i zawędrowałam aż do sąsiedniej wsi. Nikt nie miał pojęcia, jak to zrobiłam, a ja już najmniej – rzuciła, spoglądając na Mavelle i Patricka.
Machnęła koszykiem, postępując kilka kroków i rozglądając się pośród krzewów oraz paproci, za ukrytymi jajkami czekoladowymi.
- Jeżeli nagle wpadłoby mi do głowy przebierać się za królika albo coś takiego, powstrzymajcie mnie, dobrze?
Odkryj wiadomość pozafabularną
Przystanęła. Jajko było bardzo przemyślnie ukryte, owinięte w zieloną folię, przez co nieomal ginęło pomiędzy roślinami. Brenna zdołała je jednak wypatrzeć i pochyliła się, by wrzucić swoją pierwszą zdobycz do koszyka...
Odkryj wiadomość pozafabularną
- O, patrzcie, następne - oświadczyła, kiedy ledwo zrobiła parę kolejnych kroków, a już wypatrzyła kolejną zdobycz. - Aż mam ochotę od razu je zjeść.
Może to, że mieszkała zaledwie o rzut kamieniem od niej. Może obawa, że takie święto to doskonała okazja dla śmierciożerców, więc wolała mieć oczy szeroko otwarte. A może…
…może po prostu tak bardzo lubiła czekoladę, że nie potrafiła odpuścić.
Istniała szansa, że chodziło o wszystkie te trzy rzeczy. Chociaż chyba, tak naprawdę, motywacja była jeszcze inna. Chciała przez chwilę zginąć w tym tłumie, anonimowa postać, jedna z wielu. Nie myśleć o Voldemorcie, śmierciożercach, śmierci: o tych wszystkich rzeczach, którymi zajmowała się przez dwa ostatnie dni i noce. Zresztą nie zamierzała zostawać długo...
Wokół kręciły się całe tabuny ludzi, z których większość Brenna znała albo przynajmniej kojarzyła. Wyjątkowo jednak nie dopadała nikogo, by zacząć gadać mu za uchem. Głównie pewnie dlatego, że miała już do tego kuzynkę.
- Trochę nie wierzę, że to robię – westchnęła, unosząc koszyk. W drugiej ręce trzymała różdżkę (oficjalnie, jakby nie mogła dosięgnąć jakiegoś jajka, wcale nie miała paranoi, ani trochę). Rozglądała się, wypatrując zarówno samych czekoladowych niespodzianek, jak i... potencjalnych problemów. – Nawet nie mogę się usprawiedliwiać, że to tak po pijanemu, bo nic nie piłam. Chociaż mnie pociesza, że wy dwoje też to robicie. Znaczy, szukanie jajek. W Ostarę. Chyba ostatni raz kręciłam się tu za nimi… dwanaście lat temu? Pamiętasz, Mav? Jakimś cudem wyszłam poza obszar poszukiwań i zawędrowałam aż do sąsiedniej wsi. Nikt nie miał pojęcia, jak to zrobiłam, a ja już najmniej – rzuciła, spoglądając na Mavelle i Patricka.
Machnęła koszykiem, postępując kilka kroków i rozglądając się pośród krzewów oraz paproci, za ukrytymi jajkami czekoladowymi.
- Jeżeli nagle wpadłoby mi do głowy przebierać się za królika albo coś takiego, powstrzymajcie mnie, dobrze?
Rzut 1d10 - 7
(Pomarańczowe pole - znajdujesz jajko, jeżeli masz percepcję na poziomie ◉◉◉○○ lub wyższym.)
Przystanęła. Jajko było bardzo przemyślnie ukryte, owinięte w zieloną folię, przez co nieomal ginęło pomiędzy roślinami. Brenna zdołała je jednak wypatrzeć i pochyliła się, by wrzucić swoją pierwszą zdobycz do koszyka...
Rzut 1d10 - 8
7 + 8 = 15, zielone pole, jajko numer dwa)
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.