• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent

[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#5
30.12.2023, 00:53  ✶  

Krew na skórze Perseusa wyglądałaby pięknie. Przypomniałaby bieli jego skóry, dlaczego był doskonałym płótnem, po którym chciało się kreślić palcem.

Te myśli, te wspomnienia, zatopione w morskich pianach. W zapachu francuskich mórz, w szeptach dzielonych z cykadami mieszkającymi pomiędzy wysokimi kłosami traw. Wszystko, co cenne i piękne położone na wybrzeżu. W słonecznych miejscach i tam, gdzie zaglądał tylko księżyc. Przecięli się w swoich doznaniach. Przesunęli się w swoich myślach. Tam drzemały emocje daleko zostawione w tyle, a dziś przyszło im skrzyżować spojrzenia z myślą, że Apokalipsa była wczoraj. Dziś zajmą się poważnymi sprawami. Nie było pocieszenia w tej zapamiętanej, francuskiej miłości. Tylko metal krwi na języku, albo dziura i pustka w sercu. Wbijasz sobie do głowy, że to nie tak, że tak nie można, że dzisiaj żyjemy już życiem lepszym, nie pochłoniętym tamtejszymi dramatami, a potem - oto jesteś. Ty i twoja skóra, płótno malarskie. Palce twoje pędzlem, tylko zapomniałeś, że żaden malarz nie powinien malować po samym sobie. I znów to robisz, znów to do ciebie wraca, bo spoglądasz na inne płótna i porównujesz - o tak, znałem takiego jednego... Już nigdy nie będzie drugiego identycznego. A skoro tak to czy nie lepiej złapać to, co życie podtykało prosto pod nos? Położyć na tym spojrzenie, zachwycić się. Docenić. Objąć małżeństwo, skoro z błogosławioną białogłową zostało ono dane. Ale to był świat niedostępny dla Laurenta. Nie widział nawet tych kropel krwi i nie mógł dostrzec przegryzionego języka. Przecież wtedy by pomógł... prawda? Ucałowałby, dmuchnął, przesunął palcem po dłoni. Wszystko dobrze. Wszystko już będzie dobrze.

Ach, tymczasem to Laurent usłyszał to wszystko będzie dobrze, choć z ust Perseusa padło "w porządku". Tak, było w porządku. W porządku z tym uśmiechem, z tym tonem głosu, z tą bajką plecioną jedwabną nicią, którą nakrywane były jego ramiona jak książęcym płaszczem. Chyba Perseus szył ten płaszcz na miarę. Spokój. Ukojenie. Piękno. Mógłby trwać w niego wpatrzony jak w obraz świętego. Mógłby i zarazem wcale nie było mu to dane - z przeróżnych powodów. Jak już zostało to ujęte: raz, że niektórych rzeczy po prostu nie wypadało. Dwa - że nie wypada się obnosić z mugol... z zauroczeniem tą samą płcią. Albo to już trzeci powód? Jeśli jakiś koszmar mógł mu się przytrafić przy tym spotkaniu, to ten był jednym z najwspanialszych. Koszmar - lecz czy nie warto było dla niego tkwić dalej we śnie? Dawać się się nadal chłostać piorunami i czarną wichurą, żeby dalej doznawać tego subtelnego połączenia barw jadeitu, czerni i aksamitu białej skóry? Koszmar - bo wytknięto mu, że wszystko sprowadzał do seksu, tymczasem miękły mu kolana przed własnym terapeutą.

No, panie Prewett. Świetny początek terapii! Przynajmniej nie da się zaprzeczyć, że istnieje JAKIŚ problem.

Uśmiechnął się lekko na powiedzenie, że dobro pacjentów było bardziej istotne, ale Laurent w to nie uwierzył. Nawet jeśli była to prawda - bo o tym nie mógł mieć pojęcia. Natomiast wcale nie potraktował tej wypowiedzi przez to negatywnie, wręcz przeciwnie. To było miłe, że tak mówił, że twierdził, że tak uważa. Bardzo sympatyczne. Dlatego docenił - tylko bez dalszego komentarza, który mógłby go zaprowadzić gdzieś na wertepy tematów, których... moment, których nie chciał poruszać? Czy zbyt... osobistych? Czy może po prostu poruszających pewne światopoglądy? Krzyżujące je? Przemilczał. Nie chciał teraz słuchać własnego głosu, choć był jednym z niewielu elementów, które u siebie lubił. Równie odmienny od tonacji Perseusa co różne były ich kolory włosów i ocząt.

- Ach, kobieca ręką... - Uśmiechnął się ciepło, spoglądając teraz na ten gabinet pod trochę innym kątem. Szukając tych znaków, że rzeczywiście niewiasta przyłożyła dłoń do wystroju. Ale może to tylko kwiaty..? Tak czy inaczej przeszło mu przez myśl, że musiała być dobrą osobą - bo przecież kto zły trzymałby kwiaty w tak dobrym stanie? To wszystko miało znikome znaczenie. Rozpadało się, rozpuszczało, zwijało jak zwiędnięte, przekwitłe płatki. Bledło przy reakcji, która przecięła tą małą rzeczywistość, jaką między sobą dzielili. Napięcie strzeliło, a nawet nie mógł powiedzieć, że to Perseus był tego elementem głównym. Był wypadkową. Mea culpa, a brakowało baranka bożego, co by zgładził grzechy świata.

- Przepraszam... - Powiedział od razu, wyciągają dłoń, chcąc jakoś wspomóc Perseusa, chcąc... ale dłoń cofnął. Nie wtrącał się w czynność mężczyzny, pozostawiając mu dokończenie wycierania i zagospodarowania tej przestrzeni. - To było zupełnie nieodpowiednie z mojej strony. - Zawsze tak było. Za każdym razem upominał siebie samego, że przecież nie każdy chce - i nie każdy powinien - wciskać nos w nie swoje sprawy. Pomoc czasem nie była chciana. Czasem nie była z odpowiedniego kierunku. Co miał teraz powiedzieć? Że czasem dobrze się wyspowiadać nieznajomemu? Bo chciał. Jakby to dziwnie brzmiało w tym momencie? Więc spoglądał na niego - na tego Anioła Śmierci, Samaela pozbawionego trucizny, - z troską.

- Cóż... - Drgnęły mu lekko palce. Chciał je zgiąć, ale powstrzymał odruch. Chciał odwrócić spojrzenie, ale znów - powstrzymał odruch. Napięcie powróciło, a wraz z nim stres. - Nie wiem nawet, od czego zacząć. Nigdy nie korzystałem z usług, hm... nigdy nie byłem u psychologa. - Jak to powinno wyglądać? Powinien się spowiadać? Powiedzieć, co boli? Starał się nie panikować zawczasu, chociaż już jego serce wpadło w arytmię. Jeszcze chwila i oddech się rozreguluje, a wtedy ta lawina poleci sama dalej. I ciągle wracało do jego głowy "wygląda tak smutno..." - ten człowiek tuż przed nim. A Laurent? Laurent był przede wszystkim znużony. Zmęczony. Nie fizycznie - psychicznie.

Niebieskie oczy i niebieskie życie.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (11823), Perseus Black (10053)




Wiadomości w tym wątku
[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 31.10.2023, 00:05
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 16.11.2023, 13:38
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 16.11.2023, 16:35
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 28.12.2023, 22:33
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 30.12.2023, 00:53
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 02.01.2024, 02:12
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.01.2024, 12:43
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 02.01.2024, 22:28
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.01.2024, 00:31
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 04.01.2024, 02:52
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.01.2024, 13:46
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 04.01.2024, 21:21
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.01.2024, 23:36
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 06.01.2024, 22:40
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 07.01.2024, 14:04
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 05.02.2024, 14:19
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 19:23
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 21.02.2024, 00:29
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 19.03.2024, 17:31
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 03.04.2024, 20:12
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.04.2024, 00:19
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 08.06.2024, 21:46
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.06.2024, 14:17
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 13.06.2024, 11:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa