Spopielony Motyl, szukający swojego miejsca. Szukający zrozumienia. Szukający akceptacji. Nie szukający miłości. Potrzeba, bycia potrzebnym. Życia dla kogoś. Nawet w imię złego. Zabijania, dla celów wyższych. Interesował się tym, co zakazane. Co nielegalne. Każdego młodego czarodzieja, ciągnęłoby do czegoś, co zabronione, aby posmakować. Smak śmierci. Smak zwycięstwa. Uczucie użycia czarnej magii. Każdy chciałby poczuć jeden z tych smaków. Jedno z uczuć. ”Jak to jest kogoś zabić? Jak to jest czuć się wygranym? A nawet, wybranym?”
Kłamstwa, były też swego rodzaju tarczą. Obroną. Wiedzą w niewiedzy, aby kogoś zmylić. Ucieczką od prawdy, jaka może zaboleć. Czy tak nie było wygodniej?
Czy chciał uciec? Nie. Źle wypadłby w oczach Laurenta. Jego skrzydła nie były gotowe, aby odlecieć. Kiedyś musieliby o tym porozmawiać. Na pytania jakie mu zadał, dostał odpowiedź. Życie karmione kłamstwami. Od każdego. Istnieje na to złota zasada - nie ufaj nikomu.
Analizując jego słowa. Nicholas skierował swoje kroki w kierunku drugiego wolnego krzesła. Usiadł na nim. Zastanawiał się. W którym momencie, stał się boleśnie prawdziwy? Boleśnie realną prawdą? Kiedy został zapytany o zainteresowania? Kiedy odpowiedział prawdę, omijającą tę najprawdziwszą, o której nie chciał mówić? To musiał być ten moment.
Laurent miał dość życia w kłamstwie. Ta ulga, o której mówił, była jego pragnieniem.
Czego z kolei szukał Nicholas? Dlaczego Laurent dociekał?
- Zrozumienia. Akceptacji. Pozostając w swojej ciemności. Badaniu śmierci. To chciałeś usłyszeć?Odparł poważnie. Powiedział mu prawdę, ale niepełną. Oszczędzając szczegółów. Opierając się na swoim zawodzie jaki wykonuje. Chciał prawdy. Taka powinna mu wystarczyć.
Odpowiadając, patrzył na niego chłodnym spojrzeniem. Nie zdradzające więcej niż jedną tajemnicę. Nie odkrywając wszystkich kart. Nie mówiąc wszystkiego. Z tego względu, że Laurent bez problemu sam potrafił go rozszyfrować. Co było wręcz zdumiewające. Dało Nicholasowi do zrozumienia, że musi bardziej się postarać, zatuszować to, kim jest. Dlatego, chciał go trzymać przy sobie. Laurent widział więcej z boku. Czego zapewne nie widział Nicholas.