Akurat grobowa cisza by wcale, a wcale nie przeszkadzała. W końcu, nawet Brenna, co dziwne, mogła mieć gorszy dzień. Każdemu to się mogło przecież zdarzyć i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że była to właśnie ona.
Jako Śmierciożerca, nie przypominał sobie, aby realizowali ataki na jakichś ogrodników czy innych zielarzy. Fakt, zdarzały się ataki na jakichś aptekarzy czy medyków, wszak oni mieli dużo przydatnych medykamentów czy suplementów, które można było po prostu zabrać z ich lokalu. Co by jednak nie mówić, Longbottom, otworzyła mu oczy - pozwoliła zrozumieć, że napady na rolników, trudzących się uprawą ogórków, mogły pomóc mu nad tym aby przejął większość na rynku.
- Trochę możliwości mamy... - pokiwał głową, wsłuchując się w to co punktowała - Przypadkowe... Jakkolwiek by to nie brzmiało, zabójstwo, możemy raczej wykluczyć. W końcu wtedy nasz sprawca by został na miejscu. Chyba, że tak się wystraszył tym co zrobił, że wziął nogi za pas... Co jednak nie wyklucza, że może ochłonąć i zgłosić się samemu do nas - dodał, przyglądając się temu jak Brenna zaciska pięści. Wszystko wskazywało na to, że kopanie doniczek musiało ją strasznie denerwować, aż zaczęło to Stanleya interesować. Czy chodziło o to, że tworzył się niepotrzebny syf? A może po prostu była przeciwna niszczeniu zużytych doniczek, chcąc je wykorzystać ponownie? Czy to znaczyło, że Longbottom po godzinach pracy, w wolnych chwilach, trudziła się tą arcytrudną sztuką?
- Sporo warte? - zdziwił się. W życiu by nie powiedział, że kawałek badyla może być warty majątek... ale dawało to kolejny motyw - spadek. W końcu Evans był już starszym człowiekiem i jeżeli miał jakieś potomstwo, a pewnie miał, to oni byli kolejnymi do objęcia tego "imperium" - Pewnie nie wiadomo czy żonaty albo czy miał dzieci? Może miał obrączkę na palcu? To by mogło podpowiedzieć w tej kwestii. Tylko zabijać kogoś ze swojej rodziny dla spadku? Hmm... - przejechał dłonią po twarzy, aby zerknąć na zegarek, który znajdował się na dłoni. Zaraz północ... I pomyśleć, że od dwóch godzin powinniśmy być w domach westchnął tylko na tą myśl, wstał i odwrócił się w kierunku tych roślin na t... Tych gryzących takich...
Borginowi coś tam nie pasowało, więc tą samą drogą, którą tutaj przyszli, cofnął się w kierunku tentakul. Mógłby zaryzykować stwierdzenie, że postawił dokładnie takie same kroki jak wcześniej, niejako zapamiętując bezpieczną drogę przez te gęstwiny roślin. Merlin jeden wiedział, które z nich były bezpieczne, a które nie.
Stając w bezpiecznej odległości od nich, zaczął się przyglądać. Starał się spojrzeć pod różnymi kątami. Raz z jednego boku, a raz z drugiego. Może mi się zdawało? zastanawiał się, nie dając za wygraną z samym sobą.
Rzut na percepcję, aby przyjrzeć się tentakulom.
Sukces!
@Brenna Longbottom
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972