Sebastian pod tym względem lubił swoją obecną pracę, która pomimo obowiązujących w niej zasadach, zapewniała mu ograniczony kontakt z biurokracją i pozwalała mu czerpać przyzwoite korzyści z różnych źródeł. Złamana klątwa albo zdjęty urok? Zadanie wykonane i na tym jego rola się kończyła. Dodatkową korzyścią mogły być okazyjne wyjazdy zagraniczne, o ile nie przypadały na czas pełni księżyca. Bo ile zachowywał ludzką świadomość podczas pełni, to nie zamierzał obnosić się ze swoją likantropią. Ci co mieli wiedzieć to wiedzieli. Była to jednak obarczona praca pewnym ryzykiem, którego pozostawał doskonale świadomy. Będąc zatrudnionym w Banku Gringotta walka z czarnoksiężnikami nie stanowiła jego zawodowej codzienności. Nie oznaczało to, że nie był w stanie sobie z nim poradzić, gdyby zaistniała taka potrzeba.
W chwili obecnej nie miał nic do dodania w sprawie tego świstoklika. Mógłby jeszcze zaproponować temu mężczyźnie, że jeśli on zdecydował się mu go przekazać to mógłby spróbować przekazać go komuś bardziej biegłemu w praktycznej translokacji od niego. Ostatecznie tego nie zrobił. Prawdopodobnie musiałby liczyć się z odmową. Czysto teoretycznie Auror może byłby bardziej skłonny do powierzenia mu tego przedmiotu, gdyby mógł przy towarzyszyć.
— Nie, skądże. Dziękuję. — Pomimo tego, że sam spodziewał się tego, że uda mu się zdziałać więcej, to właściwe ukierunkowanie tego mężczyzny można uważać za swoisty sukces. Nie uważał czasu, jaki przeznaczył na udzielenie mu porady, za stratę swojego czasu. Podziękował gospodarzowi za wodę, gdy ta została mu podana przez skrzata. Sięgnął po szklankę i upił z niej kilka łyków. Jego wizyta dobiegła końca, dlatego podniósł się z krzesła.
— Nie przyjmę od pana pieniędzy. Jako zapłatę wolałbym przyjąć od pana przysługę. Jakby pan jeszcze czegoś ode mnie potrzebował to proszę się ze mną skontaktować. Do widzenia, panie Bulstrode. — Zwrócił się do tego Aurora, dając mu do zrozumienia że nie jest zainteresowany jego pieniędzmi. Tym, co go naprawdę interesowało było uzyskanie przysługi od przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości. Miał w tym swój interes. Dopuszczał to do świadomości, że czarodziejowi może nie odpowiadać taka forma zapłaty. Długi należało jednak spłacać. Jeśli przyjdzie odebrać swoją zapłatę z tego względu liczył na to, że Atreus nie będzie starał się wymigać od właściwego jej uiszczenia. Sebastian uścisnął na pożegnanie swojego klienta, po czym skorzystał z podłączonego do Sieci Fiuu kominka.