31.12.2023, 03:52 ✶
Poczuł lekką ulgę, gdy Olivia postanowiła pójść za jego śladem i pominąć podstawowe zasady etykiety i dobrego wychowania. Jasne, potrafił korzystać z kubków szklanek i całego tego asortymentu, ale w tej chwili absolutnie nie miał do tego głowy. Jego mózg się gotował, a przynajmniej był w stanie, który poprzedzał całkowitą degradację myśli. Muzyka nieprzyjemnie drażniła jego uszy, wbijając się w szare komórki niczym małe igiełki. Światła zaś drażniły oczy, sprawiając, że mimowolnie zwilgotniały. Rozejrzał się, chcąc znaleźć jakieś lepsze miejsce na odpoczynek, ale gwałtowne poruszenie całym ciałem sprawiło, że wszystko, co zdążył spożyć przed tym występem, poleciało ku przełykowi. Dosłownie cudem nie zarzygał podłogi w tym zacnym budynku.
Po czasie zaczęły się pojawiać strzępy wspomnień, ale wyciągnął z nich jedynie tyle, że postanowił opić udany artykuł, korzystając z niewątpliwych uroków Dziurawego Kotła, co z kolei miało się przeciągnąć na imprezę u jednego z jego znajomych. Czemu więc wylądował na tym konkursie tańca i jakim cudem był tutaj z panną Quirke? Chociaż w sumie, to nawet lepiej. Może przynajmniej ona będzie pamiętała, co się tutaj zadziało.
— Okey, w takim razie... plany mieliśmy podobne. Chyba...? Jakby no. Też byłem w kotle, aczkolwiek nie mogę sobie przypomnieć, co było dalej. Ja... na pewno trochę wypiłem, ale byłem z kilkoma znajomymi. Mieliśmy... uch — urwał na chwilę, zaczynając intensywnie masować skronie. Ból robił się nieprzyjemnie spory i jeszcze te cholerne światła.
— Dobra, przejdźmy w jakieś bardziej przyciemnione miejsce, bo albo padnę nieprzytomny, albo obrzygam im parkiet. Nie chcę żadnego z tych, Ty pewnie też — westchnął głośno, po czym bardzo chwiejnym krokiem ruszył do stolika w rogu, przy którym stało całkiem sporo krzeseł, ale na szczęście żadne z nich nie było zajęte.
Rozsiadł się na tyle wygodnie, przynajmniej na tyle ile był w stanie, po czym wziął kilka głębszych oddechów. Znowu rozmasował skronie, a myśli szumiały w głowie, raz za razem powodując ogromne nudności.
— No w sumie racja, pewnie bym tam poszedł. Czyli to... no, czyli to mi się tylko wydawało. Tylko to tez nie ułatwia sprawy. Jakby cholera. Co myśmy... pili, że nic nie pamiętamy — Początkowo chciał spytać, czy czegoś nie brali, ale ostatnia żywa szara komórka zadziałała i ochroniła go przed rozpowiadaniem, że lubi korzystać z nie do końca legalnych środków.
W normalnych warunkach zapewne doceniłby urodę i starannie dobrany, wyzywający strój nieznajomej, ale teraz chciał po prostu jedynie świętego spokoju. No, może jeszcze jakiś eliksir na kaca i wyjaśnienie ostatnich kilku godzin. Olivia mogła mieć te odpowiedzi, także niefortunna podrywaczka została pożegnana krótkim dzięki.
Skeeter podążył za wzrokiem Olivii i widząc już tylko plecy wychodzącego mężczyzny, zmarszczył nieco brwi. — Że to niby on? Ja pierdole, jak czegoś chce, to mógłby kurwa przyjść — westchnął, po czym mozolnie wstał ze swojego siedziska i ruszył w stronę wyjścia. Wybitnie wręcz wolno. W tym wszystkim nie pomyślał nawet, żeby sprawdzić, co takiego było zapisanego na kartce. Nie pomyślał nawet, żeby się upewnić, że jego towarzyszka w niedoli ruszyła za nim, uznając to mimowolnie za oczywistość.
Po czasie zaczęły się pojawiać strzępy wspomnień, ale wyciągnął z nich jedynie tyle, że postanowił opić udany artykuł, korzystając z niewątpliwych uroków Dziurawego Kotła, co z kolei miało się przeciągnąć na imprezę u jednego z jego znajomych. Czemu więc wylądował na tym konkursie tańca i jakim cudem był tutaj z panną Quirke? Chociaż w sumie, to nawet lepiej. Może przynajmniej ona będzie pamiętała, co się tutaj zadziało.
— Okey, w takim razie... plany mieliśmy podobne. Chyba...? Jakby no. Też byłem w kotle, aczkolwiek nie mogę sobie przypomnieć, co było dalej. Ja... na pewno trochę wypiłem, ale byłem z kilkoma znajomymi. Mieliśmy... uch — urwał na chwilę, zaczynając intensywnie masować skronie. Ból robił się nieprzyjemnie spory i jeszcze te cholerne światła.
— Dobra, przejdźmy w jakieś bardziej przyciemnione miejsce, bo albo padnę nieprzytomny, albo obrzygam im parkiet. Nie chcę żadnego z tych, Ty pewnie też — westchnął głośno, po czym bardzo chwiejnym krokiem ruszył do stolika w rogu, przy którym stało całkiem sporo krzeseł, ale na szczęście żadne z nich nie było zajęte.
Rozsiadł się na tyle wygodnie, przynajmniej na tyle ile był w stanie, po czym wziął kilka głębszych oddechów. Znowu rozmasował skronie, a myśli szumiały w głowie, raz za razem powodując ogromne nudności.
— No w sumie racja, pewnie bym tam poszedł. Czyli to... no, czyli to mi się tylko wydawało. Tylko to tez nie ułatwia sprawy. Jakby cholera. Co myśmy... pili, że nic nie pamiętamy — Początkowo chciał spytać, czy czegoś nie brali, ale ostatnia żywa szara komórka zadziałała i ochroniła go przed rozpowiadaniem, że lubi korzystać z nie do końca legalnych środków.
W normalnych warunkach zapewne doceniłby urodę i starannie dobrany, wyzywający strój nieznajomej, ale teraz chciał po prostu jedynie świętego spokoju. No, może jeszcze jakiś eliksir na kaca i wyjaśnienie ostatnich kilku godzin. Olivia mogła mieć te odpowiedzi, także niefortunna podrywaczka została pożegnana krótkim dzięki.
Skeeter podążył za wzrokiem Olivii i widząc już tylko plecy wychodzącego mężczyzny, zmarszczył nieco brwi. — Że to niby on? Ja pierdole, jak czegoś chce, to mógłby kurwa przyjść — westchnął, po czym mozolnie wstał ze swojego siedziska i ruszył w stronę wyjścia. Wybitnie wręcz wolno. W tym wszystkim nie pomyślał nawet, żeby sprawdzić, co takiego było zapisanego na kartce. Nie pomyślał nawet, żeby się upewnić, że jego towarzyszka w niedoli ruszyła za nim, uznając to mimowolnie za oczywistość.