21.11.2022, 23:16 ✶
Przyglądał się panującym naokoło niego wymianom zdań z obojętnością, w głowie mając już tylko potencjalne warunki zakładu z Elaine i tego, o co w ogóle mogli dzisiejszego dnia grać. Oczywiste było, że skoro sama wyszła z taką propozycją, to musiała mieć już coś na myśli. Z błądzenia myślami wszędzie, tylko nie w okolicach przyjęcia Yaxleyów, wyrwał go głos Theona, który ich przedstawił. Wywołany do tablicy ubrał na moment grzeczny uśmiech i kiwnął głową, wszystko w automatyczny sposób, bo przebudzony częściowo z marazmu, o wiele bardziej pochłonięty był poszukiwaniem spojrzeniem wcześniej zaproponowanego szampana.
- Wiesz gdzie mnie szukać - rzucił cicho do Elaine, bez sprzeciwu oddając ją w ręce Serafiny, samemu odsuwając się od nich i kierując w stronę przygotowanego dla gości stołu ze śniadaniem. Podobnie jak swoja kuzynka, postanowił coś przekąsić. A przede wszystkim sięgnąć po obiecanego szampana, od razu zabierając się za upijanie z kieliszka, kiedy ten tylko trafił w jego ręce. Nałożył sobie też nieco jedzenia na talerz, zabierając się do konsumpcji niewielkiego posiłku, czekając aż jego narzeczona skończy nadrabiać towarzyskie zaległości.
- Wiesz gdzie mnie szukać - rzucił cicho do Elaine, bez sprzeciwu oddając ją w ręce Serafiny, samemu odsuwając się od nich i kierując w stronę przygotowanego dla gości stołu ze śniadaniem. Podobnie jak swoja kuzynka, postanowił coś przekąsić. A przede wszystkim sięgnąć po obiecanego szampana, od razu zabierając się za upijanie z kieliszka, kiedy ten tylko trafił w jego ręce. Nałożył sobie też nieco jedzenia na talerz, zabierając się do konsumpcji niewielkiego posiłku, czekając aż jego narzeczona skończy nadrabiać towarzyskie zaległości.