Laurent dostał przyzwolenie próby wyciągnięcia odłamków lodowego lustra z oczu Nicholasa. Tylko że to była misja niemożliwa do wykonania. Nicholas pielęgnował ten chłód w sobie, nie pozwalając dotrzeć do niego promieni słonecznych. Jasnych i ciepłych barw, które mogłyby roztopić jego mur. Czy wpuszczenie tego jasnego światła barw Laurenta, doprowadziłoby do destrukcji tego, co zbudował w sobie Nicholas? Bardzo prawdopodobne. Dlatego nie chciał zmian. Nie chciał powrotu do przeszłości, kiedy był inny. Taki, jakim akceptowała go rodzina, kilkoro znajomych. Zmieniał się już od edukacji w Hogwarcie.
W mieszkaniu Nicholasa, mieli badanie terenu swoich relacji. Puszczenie swoich wodzy fantazji pragnienia, aby je zaspokoić. Być sobą. Tutaj, mogli podjąć ten temat na nowo, przedyskutować swoje postrzeganie drugiej osoby. Może i ustalą w końcu wspólne zasady, własnej gry?
Kiedy Laurent odpowiadał na jego słowa, na jego pytania, Nicholas pozwolił sobie upić łyk kawy. Nie dolewał mleka. Nie dosypywał cukru. Gorzka smakowała mu tak, jakie posiadało się życie.
- Owszem. Jesteś białym pawiem, którego mogłem kupić. Ale nie zrobiłem tego. Pozwoliłem Ci samemu wydostać się z klatki, w jakiej utknąłeś.Przytaknął na jego słowa. Potwierdził coś, co mógłby zrobić, ale tego nie zrobił. Jeżeli to chciał Laurent usłyszeć, te słowa nie były kłamstwem. Były szczerą prawdą, którą rzekł mu patrząc prosto w oczy.
Nicholas nie widział w nim brzydoty. Widział w nim pięknego skrzywdzonego anioła. Ale też i walecznego, skoro dał radę uciec z klatki Dantego. Znalazł na to sposób. Samodzielnie, lub ktoś mu pomógł. Nie potrzebował jego pomocy. Słuchał go uważnie, obserwując jego emocje. Zachowanie. Prewett wyjawił, jak się czuł w obecności jego osoby, w porównaniu do innych. Przy nim, było widocznie inaczej. Bo przecież trafił na lodową ścianę, za której murem znajdowała się ciemność. Czy Laurent był gotów zburzyć ten lodowy mur, wdrapać się na niego i przejść na drugą stronę, aby oddać objęciom ciemności?
- Zatem przy mnie, jesteś wolny. Możesz być sobą. Wiedz tylko, że z mojej strony nie zaznasz miłości, czułości, czy też szczęścia. Zaprosiłem Cię, ponieważ miejsca publiczne nie są odpowiednie na wyrażanie siebie i zadawanie pytań o sprawy intymne. Dlatego skłamałem. I zrobiłem to specjalnie. Poddałem się w Twojej grze, aby zachować dobrą twarz. Nie muszę Cię poznawać, poprzez zadawanie pytań. Wystarczy mi słuchanie Ciebie. Obserwowanie. Poznawanie poprzez czyny i działania. Kolacja smakowała?Wyjaśnił mu, jak on do tego podchodzi. Jak bada swojego rozmówcę, jak poznaje swojego kochanka. Czerpał wiedzę z otoczenia. Ze zwyczajnych rozmów i obserwacji. Zapamiętywał. Nie dopytywał. Nie dociekał. Nie naciskał. Potrafił dostrzegać i drugiej osoby granice, mając świadomość, kiedy może je przekroczyć.
- Może powinienem pierw zapytać, czy liczysz na coś więcej, niż sam seks?Zapytał, aby mieli jasną sprawę na teraźniejszość i przyszłość ich relacji. Czy poza tymi słowami jakie Laurent wspomniał wcześniej, o prawdziwości, realności, zapewnień, przytaknięć, było coś jeszcze? Oczekiwał czegoś więcej, niż bycia dziwką?