Dla Nory rzeczywiście było to ogromne wydarzenie, ale ona raczej niezbyt często brała udział w podobnych. Nie należała do elity, którą zaprasza się na tego typu przyjęcia. Jedynie przyjaciele zawsze pamiętali o tym, aby ją zaprosić, co było naprawdę miłe. Miała świadomość, że oni pewnie widzieli bardziej wystawne bale, w końcu obracali się wśród całej śmietanki towarzyskiej.
- No nie ma się co oszukiwać, zostałeś gwiazdą wieczoru. Oni tam się o Ciebie tłukli. Nie sądziłam, że będzie aż takie zainteresowanie. Nie miej mi tego za złe Erik, dla mnie spotkanie z Tobą to codzienność, jak widać wiele innych osób chciałoby mieć taką możliwość, a ja tego nie doceniam!- Rzekła teatralnie. -Byłam przekonana, że o tym wiesz. Skoro nawet ja wiedziałam. Brenna prosiła mnie, aby w razie czego Cię wylicytować.- Stąd właśnie wydawało jej się, że rodzeństwo ma obgadane wszystkie sprawy w szczególności licytację głównego zainteresowanego. Norka dostrzegła, że Erika musiało to zaboleć, bo nadal najwyraźniej był nieco rozżalony całą sytuacją. - Może zapomniała Ci powiedzieć? Wiesz, że miała wtedy dużo na głowie, wy wszyscy mieliście. Problemy z komunikacją często zdarzają się podczas takich sytuacji.- Chciała też trochę wybronić Brennę, zależało jej bowiem na tym, żeby była między nimi dobra atmosfera, w końcu są rodzeństwem! - Wybaczysz jej to chyba?- Przystanęła na moment i spoglądała na przyjaciela, miała nadzieję usłyszeć twierdzącą odpowiedź.
- Kto właściwie wygrał tę kolację?- Postanowiła spytać, gdyż podczas balu umknęła jej gdzieś ta informacja. Nie ma się jej co dziwić, wtedy przecież Brenna próbowała zapanować nad jej nieokrzesaniem spowodowanym wypitym szampanem. - Myślę Erik, że to tak nie działa. Wiesz, kiedy licytują Cię pierwszy raz - jest to coś zupełnie nowego, nikt się tego nie spodziewał, jak będziesz zbyt często to powtarzał to z czasem wszystkim się znudzi i nie będzie zainteresowanych. Wtedy pozostanę Ci ja.- Uśmiechnęła się do mężczyzny pokazując mu niemal wszystkie zęby. Widać było, że służyło jej świeże powietrze.
Norka rozglądała się uważnie po okolicy. Zdarzało jej się chodzić do lasu po rośliny, z których tworzyła eliksiry można więc powiedzieć nawet, że miała jakieś doświadczenie w poszukiwaniu skarbów. Robiła małe kroki, aby niczego nie przegapić. - Niezmiernie mnie cieszy to, że nie zostałam najbardziej pijaną osobą na waszym balu, uważam to za powód do dumy, chociaż jak pomyślę sobie, jakiego wstydu mogłam Wam narobić...- Wolałaby jednak do tego wszystkiego nie wracać. Na samą myśl o tym wszystkim jej policzki oblewały się czerwonym rumieńcem. Kuksaniec Erika wybił ją z rytmu, jakoś udało jej się jednak nie przewrócić.
- Nie przyjmuje w ogóle takiej opcji pod uwagę Erik, radzę Ci również nawet nie myśleć w ten sposób. Musimy zgarnąć najwięcej!- Powinien zdawać sobie sprawę, że jeśli Figg się już na to nastawiła - to tak będzie, a przynajmniej zrobi wszystko, aby osiągnąć swój cel.
Kiedy znalazła pierwsze jajko, poczuła, że będzie już tylko lepiej. - Na pewno to dzięki temu, że jestem taka niska, łatwiej jest mi dojrzeć te poukrywane jajka, Ty musisz się bardziej skupić!- Miała nadzieję, że też uda mu się coś znaleźć. Może w przyszłym roku powinna pomyśleć o innym partnerze, nie zamierzała jednak jeszcze tego mówić na głos.
Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek. (5+4=9 pole; 1 jajko)