To wieczorne spotkanie było dla niego jedną wielką niewiadomą. Jedynie chciałby aby przebiegało w miłej atmosferze. Istniały sfery, w których zamierzał postawić wyraźną granicę, jeśli wymagałaby tego sytuacja, w której się znalazł. W chwili obecnej odpowiadała mu zwyczajna rozmowa, jeśli tylko byłaby na nią szansa. Jeśli byli zdolni do tego po tym wszystkim, co miało do tej pory miejsce. Tą granicą miało być to do czego nie miało dojść tego wieczora albo tej nocy. Do zaoferowania miał jedynie swoje towarzystwo poza drzwiami sypialni.
Pomimo tego całego skomplikowania łączącej ich relacji i zawieszenia, w jakim się znalazła, niezmienne pozostawało to, że lubił towarzystwo Laurenta. Niezmienne pozostawało to, że przeżył z nim wiele dobrych chwil i to nie jest coś, co można tak łatwo odrzucić, wyprzeć z pamięci. Nawet jemu - komuś, kto potrafił przeskakiwać z jednej opartej o niezobowiązujący seks znajomości w kolejną tego typu relację bez mrugnięcia okiem i oglądania się wstecz w ramach jakiejkolwiek refleksji nad swoim życiem. Nie dało się nie dostrzec tego, że odwzajemniony przez młodszego mężczyznę uśmiech wydawał się być zaledwie cieniem prawdziwego uśmiechu. Zapyta o to po posiłku.
— Naprawdę polubiłeś jak gotuję. Zamierzam. — Podzielił się z blondynem swoim spostrzeżeniem. Postanowił nie odmawiać mu i samemu zająć się przygotowaniem posiłku. Przeczuwał, że Laurent nie odmówi i zje wszystko ze smakiem jak za pierwszym razem, kiedy przygotował dla nich tamte omlety. Zamiast udać się do kuchni, stał w tym salonie obserwując Laurenta podczas witania się z tymi psidwakami. Prewett naprawdę kochał zwierzęta, czego dał mu świadectwo po raz kolejny.
— Jak zaczniesz je rozpieszczać to będziesz wyprowadzać je na długie spacery. Inaczej będą wyglądać jak dwa kafle na czterech łapach. — Zapowiedział temu mężczyźnie w żartobliwym tonie. To się okaże, czy Laurent potraktuje wypowiedziane przez niego słowa poważnie w kontekście wyprowadzania tych psów.
— Błysku, przygotuj dla nas herbatę. — Poprosił o to swojego skrzata. W tym czasie on zajmie przygotowywaniem się dla nich kolacji. — Odnoszę wrażenie, że masz mi sporo do opowiedzenia. Dobrze, że to było zaledwie parę łyków. — Zwracając się do niego powoli zaczął iść w stronę kuchni. Gestem zachęcił do tego samego Laurenta. Po przekroczeniu progu tego pomieszczenia Philip od razu zaczął gromadzić wszystkie składniki do przyrządzenia tego posiłku. Zdecydował, że zrobi dwa rodzaje tostów z patelni. Pierwsze będą z smażonym boczkiem, z warzywami i omletem. Natomiast drugie, te robione bardziej z myślą o sobie, będą z czekoladą i truskawkami. Przygotowanie całości nie zajęło mu sporo czasu. W tym czasie Błysk nakrywał do stołu w kuchni - rozkładał talerze, sztućce oraz naczynia na świeżo zaparzoną herbatę. Laurent mógł zdecydować na jakie ma ochotę.