22.11.2022, 00:57 ✶
Wylewne powitanie ze strony Nory może ją nieco zaskoczyło, bo to jakby wróciła do lat szkolnych, ale było to przede wszystkim miłe. Odwzajemniła uścisk, uśmiechnęła się wesoło i rozejrzała się po zebranych osobach.
- Alice Selwyn - przedstawiła się. Mniej więcej prawie wszystkich kojarzyła ze szkoły, więc byli w zbliżonym wieku, to skrócenie dystansu było na miejscu.
Przeczytała swoją wróżbę z ciastka albo poradę, karteczkę schowała do kieszeni, swojej płaszczo-szaty.
- Skąd inspiracja na wróżby? - zwróciła się z pytaniem do Nory. - Przywodzi to na myśl te cytaty wykładowcy z Obrony z naszej piątej klasy, te które tak lubił rzucać na wprowadzenie. - Zwykle były one wyrazem jego dość enigmatycznych skojarzeń z głównym tematem, jak księżyc wiernym świadkiem na niebiosach, gdy omawiał klątwę wilkołactwa. Przynajmniej dopiął swego, skoro pamiętała je do dzisiaj, choć już niekoniecznie omawiane zagadnienia czy już nie wspominając o nazwisku nauczyciela, do którego w ogóle się nie przywiązywała za czasów szkolnych, w końcu co roku dochodziło do roszady na stanowisku nauczyciela Obrony przed Czarną Magią.
Jej uwaga została przyciągnięta przez parę z całą górą podarunków, może również powinna coś przynieść albo chociaż pamiętać o tym następnym razem.
- To nie najgorsza miejscówka na gnicie w niewoli - podchwyciła temat rzucony przez Longbottoma. - O ile dobrze pamiętam, pani babcia Nory ma niesamowity talent do gotowania. - Alice zdarzyło się kilka razy zawitać w progi jej restauracji, podczas nielicznych wypadów do Doliny Godryka i zapachy tam unoszące się prawie przełamały jej niechęć do mięsa.
Selwyn sięgnęła po pączka gdzieś ze środka.
- Jeszcze ciepłe - wgryzła się w pączka, bez większego namysłu, miała nadzieję, że nadzienie będzie wkładką magiczną albo chociaż alkoholową.
pączek nr 5
- Alice Selwyn - przedstawiła się. Mniej więcej prawie wszystkich kojarzyła ze szkoły, więc byli w zbliżonym wieku, to skrócenie dystansu było na miejscu.
Przeczytała swoją wróżbę z ciastka albo poradę, karteczkę schowała do kieszeni, swojej płaszczo-szaty.
- Skąd inspiracja na wróżby? - zwróciła się z pytaniem do Nory. - Przywodzi to na myśl te cytaty wykładowcy z Obrony z naszej piątej klasy, te które tak lubił rzucać na wprowadzenie. - Zwykle były one wyrazem jego dość enigmatycznych skojarzeń z głównym tematem, jak księżyc wiernym świadkiem na niebiosach, gdy omawiał klątwę wilkołactwa. Przynajmniej dopiął swego, skoro pamiętała je do dzisiaj, choć już niekoniecznie omawiane zagadnienia czy już nie wspominając o nazwisku nauczyciela, do którego w ogóle się nie przywiązywała za czasów szkolnych, w końcu co roku dochodziło do roszady na stanowisku nauczyciela Obrony przed Czarną Magią.
Jej uwaga została przyciągnięta przez parę z całą górą podarunków, może również powinna coś przynieść albo chociaż pamiętać o tym następnym razem.
- To nie najgorsza miejscówka na gnicie w niewoli - podchwyciła temat rzucony przez Longbottoma. - O ile dobrze pamiętam, pani babcia Nory ma niesamowity talent do gotowania. - Alice zdarzyło się kilka razy zawitać w progi jej restauracji, podczas nielicznych wypadów do Doliny Godryka i zapachy tam unoszące się prawie przełamały jej niechęć do mięsa.
Selwyn sięgnęła po pączka gdzieś ze środka.
- Jeszcze ciepłe - wgryzła się w pączka, bez większego namysłu, miała nadzieję, że nadzienie będzie wkładką magiczną albo chociaż alkoholową.
pączek nr 5