01.01.2024, 12:37 ✶
Z jego partnera dało się w takich chwilach czytać jak z otwartej książki. Był już lekko zaczerwieniony, miał rozchylone wargi i planował zbreźne rzeczy, tylko jeszcze o tym nie mówił. Otarł się o niego delikatnie raz jeszcze i głośno wypuścił powietrze z ust, kiedy ten postanowił się od niego odkleić. Pewnie zrobiłby się niespokojny, gdyby Alexander wstał, ale on tylko zmienił pozycję, w której się znajdowali - Flynn odnalazł więc sposób na przylgnięcie do siebie, patrząc sobie w oczy. Zacisnął dłoń na materiale jego spodni, tuż nad kolanem i podciągnął ją w górę, kładąc nogę Alexandra na sobie, a swoją zgiął i wcisnął między jego, tuż przy kroczu. Rękę, która leżała pod nim, przesunął w górę tak, żeby mógł ułożyć na niej głowę.
- Nie wiem, jak głośno dasz radę piszczeć, ale wszystko w tobie sprawia, że chcę to sprawdzić. - To jeszcze powiedział cicho, ale ten głos pełen ekscytacji powoli wracał - ten Flynn sprzed chwili, który prawie skakał od geniuszu własnego pomysłu. - Nie podobały mi się te ciche dni, Al. Było okropnie. Cały czas boję się, że to wszystko się skończy, a ja potrzebuję cię jak powietrza. - Przymilił się do jego ręki. Wyraźnie czuł się z tym dotykiem dobrze, ale prawda płynąca z jego ust była dosyć szorstka. - Nie powinno ci być przykro. Z pełną świadomością mówię, że nie powinno się mnie żałować. Sam sobie wybrałem to życie, wybierałem je przez paręnaście lat. Sam sobie na to wszystko zapracowałem. Lubiłem wolność, jaką mi to dawało. Ona o tym wie, więc ciągle liczy na mój powrót. To część mnie, nigdy nie przestanie nią być, ale wiesz...
Zawahał się, ostatnie dwa słowa wypowiedział jakoś krzywo, a myśli powoli wracały do jego głowy. Siła eliksiru musiała się wyczerpywać, ale on wciąż chciał to powiedzieć. Przymknął na moment oczy, nabrał więcej powietrza i dopiero je otworzył. Chciał to powiedzieć, naprawdę chciał.
- T-teraz wybrałem życie przy tobie i załamie mnie jak zaczniesz się b-bać tych rąk. Ciebie nigdy nie skrzywdzą.
Tych rąk wplecionych w jego włosy, oplatających go, badających jego ciało. Mówił coś tydzień temu o dawaniu świata - Flynn nie potrafił zmienić siebie, naginać swojego charakteru dla kogoś innego, ale... on by mu ten świat przyniósł w zębach, gdyby tylko Alexander go o to poprosił.
- Nie wiem, jak głośno dasz radę piszczeć, ale wszystko w tobie sprawia, że chcę to sprawdzić. - To jeszcze powiedział cicho, ale ten głos pełen ekscytacji powoli wracał - ten Flynn sprzed chwili, który prawie skakał od geniuszu własnego pomysłu. - Nie podobały mi się te ciche dni, Al. Było okropnie. Cały czas boję się, że to wszystko się skończy, a ja potrzebuję cię jak powietrza. - Przymilił się do jego ręki. Wyraźnie czuł się z tym dotykiem dobrze, ale prawda płynąca z jego ust była dosyć szorstka. - Nie powinno ci być przykro. Z pełną świadomością mówię, że nie powinno się mnie żałować. Sam sobie wybrałem to życie, wybierałem je przez paręnaście lat. Sam sobie na to wszystko zapracowałem. Lubiłem wolność, jaką mi to dawało. Ona o tym wie, więc ciągle liczy na mój powrót. To część mnie, nigdy nie przestanie nią być, ale wiesz...
Zawahał się, ostatnie dwa słowa wypowiedział jakoś krzywo, a myśli powoli wracały do jego głowy. Siła eliksiru musiała się wyczerpywać, ale on wciąż chciał to powiedzieć. Przymknął na moment oczy, nabrał więcej powietrza i dopiero je otworzył. Chciał to powiedzieć, naprawdę chciał.
- T-teraz wybrałem życie przy tobie i załamie mnie jak zaczniesz się b-bać tych rąk. Ciebie nigdy nie skrzywdzą.
Tych rąk wplecionych w jego włosy, oplatających go, badających jego ciało. Mówił coś tydzień temu o dawaniu świata - Flynn nie potrafił zmienić siebie, naginać swojego charakteru dla kogoś innego, ale... on by mu ten świat przyniósł w zębach, gdyby tylko Alexander go o to poprosił.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.