01.01.2024, 14:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.01.2024, 14:39 przez Rowena Ravenclaw.)
Prawdziwe przeznaczenie Stonehenge
Niebo na horyzoncie przybrało odcień rubinu przechodzącego z wolna w indygo, a pierwsze srebrzyste punkciki zajaśniały na firmamencie. Zniknęły stragany i tłumy; jedynie udeptana trawa, słupy z kwiatowymi girlandami i kilka porzuconych wianków stanowiły dowód na to, że dzisiejszego dnia cokolwiek się wydarzyło. Do ognisk rozpalonych zarówno po wewnętrznej jak i zewnętrznej stronie kręgu dorzucono polan, dzięki czemu płonęły jaśniej, a ich bursztynowe języki wnosiły się ku górze. Okolica z wolna tonęła w alabastrowym morzu mgły, lecz pośród skąpanych w ciepłym blasku kamieni zupełnie nie zwracaliście na to uwagi. Drobne sylwetki kapłanek przemykały pomiędzy ciosanymi blokami, dwie z nich monotonnie uderzały w rytualne bębny.
Dziesięcioro świadków i jedenaście kapłanek. Dwadzieścia jeden osób — liczba ta była dobrym omenem — zebrało się wokół największego, płaskiego kamienia, stanowiącego ołtarz. Nie ulegało wątpliwościom, że tej nocy zostanie przelana krew; śnieżnobiała owieczka nie znalazła się w ramionach kapłanki przypadkiem. Z mroku wyłoniła się sylwetka Isobell Macmillan odzianej w szkarłat i złoto — kolory przyświecające obchodom Lithy — i wystąpiła do przodu.
— Podejdźcie bliżej, moi drodzy — zwróciła się do obecnych, wodząc spojrzeniem po ich twarzach; nie wszystkich rozpoznawała jako wiernych kowenu Whitecroft, jednak nie zdawała się być tym szczególnie przejęta — Dzisiejszej nocy przywrócimy temu miejscu jego dawną świetność. Nim to jednak nastąpi, przyjmijcie proszę wieńce — skinęła głową w stronę trzech kapłanek, które podeszły do zebranych z naręczem wianków i poczęły wkładać je im na głowę — Wpleciono w nie rozmaryn, abyście poczuli zaklętą w tych kamieniach pradawną magię, werbenę dla ochrony przed złymi mocami, a także szałwię, by oczyścić duszę oraz umysł.
Wypowiadając te słowa sama pochyliła głowę, pozwalając by i na jej skroniach znalazł się wieniec.
Dziesięcioro świadków i jedenaście kapłanek. Dwadzieścia jeden osób — liczba ta była dobrym omenem — zebrało się wokół największego, płaskiego kamienia, stanowiącego ołtarz. Nie ulegało wątpliwościom, że tej nocy zostanie przelana krew; śnieżnobiała owieczka nie znalazła się w ramionach kapłanki przypadkiem. Z mroku wyłoniła się sylwetka Isobell Macmillan odzianej w szkarłat i złoto — kolory przyświecające obchodom Lithy — i wystąpiła do przodu.
— Podejdźcie bliżej, moi drodzy — zwróciła się do obecnych, wodząc spojrzeniem po ich twarzach; nie wszystkich rozpoznawała jako wiernych kowenu Whitecroft, jednak nie zdawała się być tym szczególnie przejęta — Dzisiejszej nocy przywrócimy temu miejscu jego dawną świetność. Nim to jednak nastąpi, przyjmijcie proszę wieńce — skinęła głową w stronę trzech kapłanek, które podeszły do zebranych z naręczem wianków i poczęły wkładać je im na głowę — Wpleciono w nie rozmaryn, abyście poczuli zaklętą w tych kamieniach pradawną magię, werbenę dla ochrony przed złymi mocami, a także szałwię, by oczyścić duszę oraz umysł.
Wypowiadając te słowa sama pochyliła głowę, pozwalając by i na jej skroniach znalazł się wieniec.
Proszę o napisanie pierwszego posta do 5 stycznia. Nie obowiązuje kolejka.
@Sarah Macmillan @Murtagh Macmillan @Lorraine Malfoy @Maeve Chang @Septima Ollivander
@Effimery Trelawney @Eryk Rookwood @Esmé Rowle @Hjalmar Nordgersim @Dagur Nordgersim
@Sarah Macmillan @Murtagh Macmillan @Lorraine Malfoy @Maeve Chang @Septima Ollivander
@Effimery Trelawney @Eryk Rookwood @Esmé Rowle @Hjalmar Nordgersim @Dagur Nordgersim