01.01.2024, 19:48 ✶
Pędy bluszczu pękły pod jej ręką i wreszcie mogła dostrzec imię i nazwisko pochowanej tutaj czarodziejki. Jasmine Fitzpatrick, zmarła w roku 1930. Pod tym imieniem znajdowało się jeszcze jedno, Dylan, bez nazwiska, bez daty urodzin, bez daty śmierci.
Cóż, na cmentarzach zdarzały się dziwniejsze rzeczy.
Brenna cofnęła dłoń i znów zadarła głowę, by spojrzeć na posąg kobiety. Było w nim coś dziwnego: nie tylko to, jak był realistyczny, ale także przyjęta poza. Sposób, w jaki się nachylała, w jaki układała dłonie, jak przechylała głowę - jakby patrzyła na kogoś tuż obok, jakby jej dłoń powinna być spleciona z cudzą ręką. Wykonał tę rzeźbę geniusz w swoim fachu, a potem ktoś bardzo postarał się zakląć grobowiec, aby dzieło tego geniusza nie zwróciło uwagi mugoli…
…tylko czy aby na pewno chodziło tylko o to?
Może małe zaklęcie rozpraszające nie zaszkodzi? Tak na wszelki wypadek. Tylko by się upewnić, że i Jasmine Fitzroy naprawdę zmarła i została pochowana w tym grobie, a nie zaklęto ją w kamień...
Brenna rozejrzała się, a spojrzenie ciemnych oczu prześlizgnęło się po najbliższych alejkach. Nie miała zamiaru ryzykować, że jakiś mugol zobaczy zbyt wiele. Nie dostrzegła jednak żadnego mugola, zamiast tego w stojącej w pobliżu kobiecie rozpoznała Olivię Quirke. Brwi Brenny mimowolnie powędrowały w górę, w wyrazie zdziwienia, bo nie wiedziała ani o niewielkim grobie w kącie tutejszego cmentarza, ani o tym, że Olivia mogła mieć powód, aby odwiedzać grób mugoli. Zaraz jednak na jej ustach pojawił się zwykły, przyjazny uśmiech.
Przypadku się zdarzały. Nawet jeżeli na innego czarodzieja łatwiej było raczej wpaść na Pokątnej niż na wybrzeżu czy gdzieś na mugolskim cmentarzu.
– Cześć, Livy. Ostatnio ciągle spotykamy się w niespodziewanych miejscach – przywitała się, a potem odwróciła z powrotem do grobu, spoglądając na przedziwny posąg. – Podeszłam do grobu twojej krewnej? Nałożono na niego dość mocne zaklęcie zwodzące, więc podeszłam zerknąć, a potem zafascynował mnie ten posąg. Wygląda prawie jak żywa.
Nie zdradzała się na razie z tym, że planowała zabrać się do rzucania zaklęć rozpraszających. Jeżeli to faktycznie był grób jakichś krewnych Quirków, byłoby co najmniej niewłaściwe dzielić się podejrzeniami o tym, że może ten posąg to nie tylko posąg.
Cóż, na cmentarzach zdarzały się dziwniejsze rzeczy.
Brenna cofnęła dłoń i znów zadarła głowę, by spojrzeć na posąg kobiety. Było w nim coś dziwnego: nie tylko to, jak był realistyczny, ale także przyjęta poza. Sposób, w jaki się nachylała, w jaki układała dłonie, jak przechylała głowę - jakby patrzyła na kogoś tuż obok, jakby jej dłoń powinna być spleciona z cudzą ręką. Wykonał tę rzeźbę geniusz w swoim fachu, a potem ktoś bardzo postarał się zakląć grobowiec, aby dzieło tego geniusza nie zwróciło uwagi mugoli…
…tylko czy aby na pewno chodziło tylko o to?
Może małe zaklęcie rozpraszające nie zaszkodzi? Tak na wszelki wypadek. Tylko by się upewnić, że i Jasmine Fitzroy naprawdę zmarła i została pochowana w tym grobie, a nie zaklęto ją w kamień...
Brenna rozejrzała się, a spojrzenie ciemnych oczu prześlizgnęło się po najbliższych alejkach. Nie miała zamiaru ryzykować, że jakiś mugol zobaczy zbyt wiele. Nie dostrzegła jednak żadnego mugola, zamiast tego w stojącej w pobliżu kobiecie rozpoznała Olivię Quirke. Brwi Brenny mimowolnie powędrowały w górę, w wyrazie zdziwienia, bo nie wiedziała ani o niewielkim grobie w kącie tutejszego cmentarza, ani o tym, że Olivia mogła mieć powód, aby odwiedzać grób mugoli. Zaraz jednak na jej ustach pojawił się zwykły, przyjazny uśmiech.
Przypadku się zdarzały. Nawet jeżeli na innego czarodzieja łatwiej było raczej wpaść na Pokątnej niż na wybrzeżu czy gdzieś na mugolskim cmentarzu.
– Cześć, Livy. Ostatnio ciągle spotykamy się w niespodziewanych miejscach – przywitała się, a potem odwróciła z powrotem do grobu, spoglądając na przedziwny posąg. – Podeszłam do grobu twojej krewnej? Nałożono na niego dość mocne zaklęcie zwodzące, więc podeszłam zerknąć, a potem zafascynował mnie ten posąg. Wygląda prawie jak żywa.
Nie zdradzała się na razie z tym, że planowała zabrać się do rzucania zaklęć rozpraszających. Jeżeli to faktycznie był grób jakichś krewnych Quirków, byłoby co najmniej niewłaściwe dzielić się podejrzeniami o tym, że może ten posąg to nie tylko posąg.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.