Norka na pewno brałaby na siebie wszystkie potłuczone naczynia, zaśmiałaby się uroczo i grzecznie przeprosiła, nie dało się jej nie wybaczyć, bo tyle wdzięku w sobie miała nawet podczas rozwalania zastawy. Przywykła do tego, że wszystko wypadało jej z rąk i się z tym pogodziła, nie było sensu walczyć, bo im bardziej się starała, tym gorzej się działo. Taki już jej urok, niezdara była z panny Figg ogromna, przez co też rozumiała, że innym mogą się dziać podobne rzeczy - nie żeby wierzyła w to, że ktoś byłby jej w stanie w tym dorównać, ona była mistrzem prawdziwym i jedynym. Pogodziła się z tym, że Vinnie gdzieś przepadł, czasem tylko zastanawiała się, czy zjadł coś ciepłego, czy wszystko u niego w porządku, czy coś go nie ugryzło za mocno, taka już była, że martwiła się o wszystkich, których danych jej było choć trochę bliżej poznać, nie powinna mieć złudnych nadziei, że zagości w czyimś życiu na dłużej, wiedziała, że takie stabilne życie mało kogo uszczęśliwia, wolą odkrywać świat i osiągać sukcesy, rozumiała to, chociaż tęskniła.
Zaśmiała się w głos, kiedy Leo ponownie się odezwał. Mądry był to chłopak, stwierdziła to po tej krótkiej rozmowie. Bardzo dobrze prawił. - Podoba mi się twoje podejście, nawet bardzo. - Może i nie powinna pić o tej porze, ale kilka kropel alkoholu, jeszcze nikomu nie zaszkodziło, czyż nie? Z tego założenia wychodziła. - Działaj więc, kompotu tutaj nie podajemy. - Zgodziła się z nim jeszcze.
- Mam nadzieję, że jeśli je poznałeś to z dobrej strony, Lady jest tu zupełnie nowa, bo trafiła do mnie po tym, jak straciłam mojego Salema podczas Beltane. Dobry był to kot, bardzo pomocny, znał się na biznesie, strasznie gadatliwy, ale przy tym wspaniały. - Westchnęła ciężko na wspomnienie swojego kociego przyjaciela. Nadal nie do końca pogodziła się z jego tragiczną śmiercią.
Przyglądała się uważnie Leo, gdy kontynuował swoją wypowiedź. Nie miała pojęcia, co chciał jej pokazać. Z tego, co pamiętała Salem nie polubił Sauriela, bo ten był wampirem, miała nadzieję, że to nie taką sztuczkę chce jej pokazać ten chłopak, bo trochę by ją to przeraziło. Wtedy rzucił na siebie zaklęcie i zamienił się w kota. - Awww. - Wymsknęło jej się z ust, bo Figg naprawdę kochała kociaki, nieważne, czy chwilę wcześniej były ludźmi. Urocza to była wersja tego młodzieńca, czuła że ich koci towarzysze będą go uwielbiać. Salem miał problem z Erikiem, bo był wilkołakiem i śmierdział mu psem, kot nie powinien więc przeszkadzać całej reszcie. Kiedy rudzielec wskoczył na bar, Norka zbliżyła się do niego i pogłaskała go za uchem, nie wiedziała, czy to zaakceptuje, bo w końcu trochę był człowiekiem, ale nie umiała się powstrzymać.