02.01.2024, 04:51 ✶
– Właściwie sprawdzałam, czy ktoś nie zauważy, że zabieram się za czarowanie – przyznała Brenna szczerze. – Lubię książki w ogólności, chociaż najbardziej te fabularne. Mugole zawsze wydawali mi się… hm, mieć pod tym względem większą wyobraźnię niż czarodzieje. To znaczy, kiedy już udało mi się przestawić na ich tor myślenia? Z tego wiersza zapamiętałam głównie to, że jest smutny i dziwny, ale najwyraźniej ktoś inny tez go lubił…
Najdziwniejsze było to, że jakaś czarodziejka umieściła go na swoim grobie, ale mogła mieć mugolskie korzenie. To by wiele wyjaśniało.
Brenna omal się nie roześmiała, kiedy Olivia przeprosiła, że była „niemiła” i dorzuciła zaraz wyjaśnienia. Powstrzymała się z pewnym trudem, bo to ostatecznie był cmentarz – nie wypadało.
– Bez przesady. Wszyscy w Ministerstwie, zwłaszcza w moim Departamencie mają dużo pracy po Beltane, ale nie jest aż tak tragicznie – zapewniła jeszcze, zanim sięgnęła po różdżkę.
A potem rzucone zaklęcie ujawniło fiolkę. Brenna nie zdążyła po nią sięgnąć i spięła się lekko, kiedy zrobiła to Quirke, ale okazało się, że nie było tu żadnych pułapek, a fiolka była tylko zaklętą, nietłukącą się fiolką. Wypełnioną płynnym srebrem, które natychmiast przynosiło jednoznaczne skojarzenie. Wspomnienie.
– Ciekawe, dlaczego ktoś je tu zostawił… i dla kogo. Bo chyba nie byłoby ich tutaj, gdyby nie chciał, żeby ktoś je znalazł? – zastanowiła się na głos, przyjmując pojemniczek od Olivii i unosząc go lekko, pod słońce, by upewnić się, że ta ma rację. – Najwyraźniej ta osoba nie zdołała odszyfrować zagadki, skoro są tutaj po czterdziestu latach – dodała, obracając fiolkę w dłoni, nim opuściła rękę.
Podejrzewała, że o cokolwiek chodziło, było to po prostu coś osobistego albo straciło znaczenie dawno temu – grób w końcu nie był świeży. Ale Brenna nie byłaby po prostu sobą, gdyby nie spróbowała rozwikłać tej zagadki.
– Pozostaje znaleźć jakąś myślodsiewnię i sprawdzić – zdecydowała, chowając fiolkę do kieszeni. – Na Pokątnej jest sklep, gdzie wynajmują myślodsiewnie…
I mogli też zerknąć najpierw, czy fiolka jest bezpieczna i to nie jakaś pułapka. Ale tego Brenna nie dodała na głos, bo już tu objawiłaby się jej paranoja. Zawahała się i zerknęła na Olivię nieco pytająco. Skoro znalazły to obie, nie wypadało ot tak dziewczyny wykluczyć.
– Też masz ochotę się wybrać, czy masz tutaj coś jeszcze do załatwienia? – zapytała. Ona sama wprawdzie nie znalazła tego, co chciała, ale mogła zawsze wpaść tutaj później, a zagadka fiolki męczyła ją za mocno, aby nie spróbować szybko jej rozwikłać.
Najdziwniejsze było to, że jakaś czarodziejka umieściła go na swoim grobie, ale mogła mieć mugolskie korzenie. To by wiele wyjaśniało.
Brenna omal się nie roześmiała, kiedy Olivia przeprosiła, że była „niemiła” i dorzuciła zaraz wyjaśnienia. Powstrzymała się z pewnym trudem, bo to ostatecznie był cmentarz – nie wypadało.
– Bez przesady. Wszyscy w Ministerstwie, zwłaszcza w moim Departamencie mają dużo pracy po Beltane, ale nie jest aż tak tragicznie – zapewniła jeszcze, zanim sięgnęła po różdżkę.
A potem rzucone zaklęcie ujawniło fiolkę. Brenna nie zdążyła po nią sięgnąć i spięła się lekko, kiedy zrobiła to Quirke, ale okazało się, że nie było tu żadnych pułapek, a fiolka była tylko zaklętą, nietłukącą się fiolką. Wypełnioną płynnym srebrem, które natychmiast przynosiło jednoznaczne skojarzenie. Wspomnienie.
– Ciekawe, dlaczego ktoś je tu zostawił… i dla kogo. Bo chyba nie byłoby ich tutaj, gdyby nie chciał, żeby ktoś je znalazł? – zastanowiła się na głos, przyjmując pojemniczek od Olivii i unosząc go lekko, pod słońce, by upewnić się, że ta ma rację. – Najwyraźniej ta osoba nie zdołała odszyfrować zagadki, skoro są tutaj po czterdziestu latach – dodała, obracając fiolkę w dłoni, nim opuściła rękę.
Podejrzewała, że o cokolwiek chodziło, było to po prostu coś osobistego albo straciło znaczenie dawno temu – grób w końcu nie był świeży. Ale Brenna nie byłaby po prostu sobą, gdyby nie spróbowała rozwikłać tej zagadki.
– Pozostaje znaleźć jakąś myślodsiewnię i sprawdzić – zdecydowała, chowając fiolkę do kieszeni. – Na Pokątnej jest sklep, gdzie wynajmują myślodsiewnie…
I mogli też zerknąć najpierw, czy fiolka jest bezpieczna i to nie jakaś pułapka. Ale tego Brenna nie dodała na głos, bo już tu objawiłaby się jej paranoja. Zawahała się i zerknęła na Olivię nieco pytająco. Skoro znalazły to obie, nie wypadało ot tak dziewczyny wykluczyć.
– Też masz ochotę się wybrać, czy masz tutaj coś jeszcze do załatwienia? – zapytała. Ona sama wprawdzie nie znalazła tego, co chciała, ale mogła zawsze wpaść tutaj później, a zagadka fiolki męczyła ją za mocno, aby nie spróbować szybko jej rozwikłać.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.