02.01.2024, 12:43 ✶
- Uważam podobnie - uśmiechnęła się jeszcze, ciesząc się że mają podobne odczucia. - Mam wrażenie, że nasze historie skupiają się na magii, którą znamy. Mugole zaś wymyślają historie o magii, o której nie mają pojęcia. Ciekawie się czyta, zwłaszcza jak opisują jej działanie... Albo próbują.
Te wszystkie książki fantasy, w których występowali czarodzieje czy magiczne stworzenia, były miłą odmianą od podręczników czy do bólu poprawnych historii ze szczegółami na temat jednorożców czy abraksanów. Mugole nie skupiali się za bardzo na tym, jak jest możliwe, że takie zwierzęta istniały - po prostu... Opisywali je. I to było piękne.
Gdy w końcu zeszła z grobu (matka by ją zabiła za takie zachowanie, dobrze że tego nie widziała - i dobrze że nikt tego nie widział), otrzepała spodnie i przeniosła spojrzenie w kierunku koleżanki. Kiwnęła głową na znak, że zgadza się z tym, co mówi.
- Myślę, że ktoś chciał żeby czarodziej ją znalazł. Pytanie tylko dlaczego? Może ma to związek z tym imieniem bez nazwiska? - zastanowiła się głośno, odruchowo przeczesując rude, rozpuszczone włosy. - Albo była zostawiona dla kogoś konkretnie, ale w sumie skąd wiesz, że ten pomnik tyle tu stoi? Może ktoś niedawno podrzucił fiolkę? Chociaż to chyba mało prawdopodobne, co? Ale nie jest niemożliwe.
Zastanowiła się. W sumie było wiele opcji i w zasadzie to nie powinny się do tego mieszać, przecież to nie była ich sprawa, ale... Jeśli ktoś potrzebował pomocy? Jeżeli ktoś celowo zostawił tu tę fiolkę w nadziei, że ktoś z korzeniami mugolskimi natrafi na pomnik i odkryje tajemnicę, która się za nim kryje? Z zastanowieniem poprawiła cienką kurtkę, z którą się nie rozstawała mimo pogody. Czasem, gdy było za gorąco, po prostu trzymała ją w ręce lub wiązała wokół pasa. Dzisiaj jednak zdecydowała się ją nałożyć. Ostatnio było jej ciągle zimno.
- Nie, już skończyłam. Chętnie sprawdzę, co się kryje za tą zagadką. Zresztą Brenn, nie musisz się mnie pytać - z tobą nie da się nudzić, a ostatnio można powiedzieć, że cierpię na brak wrażeń i adrenaliny - mrugnęła. To był żart, bo w zasadzie to lubiła swoje nudne życie. Ale ostatnio strasznie się pokomplikowało wszystko, a nie było lepszego odpoczynku dla mózgu niż wejście prosto w wir wydarzeń, żeby trochę przekierować myślenie na inne tematy. Chwyciła więc Brennę pod ramię i poprowadziła ją skrótem do wyjścia z cmentarza, rzucając jeszcze za siebie spojrzenie na pomnik.
Te wszystkie książki fantasy, w których występowali czarodzieje czy magiczne stworzenia, były miłą odmianą od podręczników czy do bólu poprawnych historii ze szczegółami na temat jednorożców czy abraksanów. Mugole nie skupiali się za bardzo na tym, jak jest możliwe, że takie zwierzęta istniały - po prostu... Opisywali je. I to było piękne.
Gdy w końcu zeszła z grobu (matka by ją zabiła za takie zachowanie, dobrze że tego nie widziała - i dobrze że nikt tego nie widział), otrzepała spodnie i przeniosła spojrzenie w kierunku koleżanki. Kiwnęła głową na znak, że zgadza się z tym, co mówi.
- Myślę, że ktoś chciał żeby czarodziej ją znalazł. Pytanie tylko dlaczego? Może ma to związek z tym imieniem bez nazwiska? - zastanowiła się głośno, odruchowo przeczesując rude, rozpuszczone włosy. - Albo była zostawiona dla kogoś konkretnie, ale w sumie skąd wiesz, że ten pomnik tyle tu stoi? Może ktoś niedawno podrzucił fiolkę? Chociaż to chyba mało prawdopodobne, co? Ale nie jest niemożliwe.
Zastanowiła się. W sumie było wiele opcji i w zasadzie to nie powinny się do tego mieszać, przecież to nie była ich sprawa, ale... Jeśli ktoś potrzebował pomocy? Jeżeli ktoś celowo zostawił tu tę fiolkę w nadziei, że ktoś z korzeniami mugolskimi natrafi na pomnik i odkryje tajemnicę, która się za nim kryje? Z zastanowieniem poprawiła cienką kurtkę, z którą się nie rozstawała mimo pogody. Czasem, gdy było za gorąco, po prostu trzymała ją w ręce lub wiązała wokół pasa. Dzisiaj jednak zdecydowała się ją nałożyć. Ostatnio było jej ciągle zimno.
- Nie, już skończyłam. Chętnie sprawdzę, co się kryje za tą zagadką. Zresztą Brenn, nie musisz się mnie pytać - z tobą nie da się nudzić, a ostatnio można powiedzieć, że cierpię na brak wrażeń i adrenaliny - mrugnęła. To był żart, bo w zasadzie to lubiła swoje nudne życie. Ale ostatnio strasznie się pokomplikowało wszystko, a nie było lepszego odpoczynku dla mózgu niż wejście prosto w wir wydarzeń, żeby trochę przekierować myślenie na inne tematy. Chwyciła więc Brennę pod ramię i poprowadziła ją skrótem do wyjścia z cmentarza, rzucając jeszcze za siebie spojrzenie na pomnik.
Koniec sesji