Ciekawe, że każdy ma odmienne pojęcie dbania o kogoś. Jedni uważali, że dając komuś jeść i szmaty - dbali o niego. Bo przecież miał co jeść, gdzie spać, w czym chodzić. Spełniali więc podstawowe, ludzkie potrzeby. Inni uważali, że kiedy dawali całą swoją uwagę, całą miłość, to wciąż było za mało. Nicholas wydawał się niezainteresowany troskami i miłostkami, a jednocześnie mówił o dbaniu i robił te wszystkie drobne gesty, które wprawiały w stan zastanowienia nad tym, czego ten mężczyzna tak naprawdę chce i do czego zmierza. Jakie ma intencje. Wierzyć mu - to byłby luksus. Nie oczekiwał jednak wypowiadania się z otwartością serca o całym jego życiu. Niektóre rzeczy mogły zostać niedopowiedziane. Byle tylko mógł zrozumieć...
- Lubisz sprośne zabawy? - Odbił trochę od tematu, a jednocześnie do niego nawiązał, przechylając głowę z nieco psotnym uśmiechem na ustach. Scałowywanie alkoholu ze skóry było ledwo małą igraszką z jego strony. Laurent miał potrzebę eksploracji i szukania nowych... doznań. Przynajmniej od jakiegoś czasu powróciło do tego to poczucie - przerwanie rutyny, codzienności, wspinanie się na nowe wyżyny przyjemności. Tak i było to pytanie do pytania apropo brutalności. Chociaż nieco wyprzedziło temat, a podobno nieładnie tak odpowiadać pytaniem na pytanie. - To bardzo urocze, że w kochaniu potrafisz tak gładko się dopasować do moich potrzeb. - Ale do wszystkiego, co miałoby sugerować zmianę poza łóżkiem był okoniem i mówił stanowcze NIE. - Ale z czułością chodziło mi o drobne gesty. Sposób, w jaki mnie przytuliłeś. Dotyk na dłoni. Pocałunek. To też jest czułość. - Wyjaśnił to, o co mu chodziło, bo jakoś chyba z płaszczyzny czysto uczuciowej ześlizgnęli się prosto do seksu. Nie uważał, żeby było coś złego w niezrozumieniu, dopóki to niezrozumienie nie powodowało cofnięć, upadków i negatywnych uczuć. Nie potrafił naprawdę powiedzieć, czemu Nicholas go nie stresował i nie wyciągał jego zwyczaju chowania się w bezpiecznej przestrzeni, kiedy przychodziło z jego strony coś negatywnego. - A w jaki sposób chciałbyś się ze mną obejść? Gdybyś mógł spełnić swoją fantazję. - Był ciekaw. I całkiem otwarty na eksperymenty. - Nie lubię bólu, ale jest taki rodzaj bólu, który jest całkiem podniecający. - Nie był masochistą, oj nie. Natomiast z wyczuciem można było sobie pozwolić na nieco więcej. On mógł na to pozwolić.
- Zasady. - Założył nogę na nogę, przesunął palcem po linii szczęki, spoglądając na odzianego w czerń Nicholasa. - Nie pomyślałem o ustalaniu zasad. Skoro o tym mówisz, masz coś konkretnego na myśli? Słucham.