02.01.2024, 23:19 ✶
Olivii z drugiej strony nawet nie przyszło na myśl, żeby wyrywać się do podróżowania inaczej niż "po mugolsku". Nie potrafiła się teleportować (i dobrze, bo jak kiedyś ktoś się z nią teleportował, to rzygała jak kot), a podróż fiuu wykręcała jej żołądek na drugą stronę i często gęsto również kończyło się to wymiotami. Poza tym chciała wrócić pod Dziurawy Kocioł tak, jak tutaj dotarła - tak dla porządku i spokoju wewnętrznego. No i inna kwestia: Olivia też lubiła paplać. Na początku, gdy Brenny jeszcze nie znała, była zdystansowana, może odrobinę onieśmielona? W końcu bądź co bądź miała do czynienia z osobą z zupełnie innego stanu. Longbottom miała jednak to do siebie, że jej podejście i charakter zjednały do niej Olivię dość szybko - nie miała więc żadnego problemu, by prowadzić dyskusję na temat książek mugolskich. Może nie rzucała nazwiskami na prawo i lewo, bo po prawdzie to nie miała pamięci do nazwisk, ale za to dość dobrze zapamiętała wiele tytułów. Sęk w tym, że były to głównie romanse - i to te niezbyt wysokich lotów.
Pokątną znała lepiej niż dobrze - mieszkała tu, tu też pracowała. Ale nigdy nie potrzebowała korzystać z wypożyczalni myślodsiewni, dlatego ten sklep był dla niej nowością. Poza tym Olivia była porządną dziewczyną i nie chodziła po sklepach wciśniętych w zaułki. Może kiedyś jej się zdarzało, ale przez ostatnie prawie dwa lata nie, sklep z różnościami więc musiała po prostu przeoczyć. Z ciekawością rozejrzała się po wnętrzu i podeszła do jednego z regałów. Oglądała, nic nie dotykała, pozwalając Brennie mówić. Jednak jedna rzecz zainteresowała ją szczególnie. Była to niewielka figurka, chyba porcelanowa, przedstawiająca owieczkę z matką. Była urocza, nie mogła się więc powstrzymać, by po nią nie sięgnąć. Niechcący jednak trąciła stojak, na którym leżały książki. Stojak runął na podłogę i wzniósł tumany kurzu, które otoczyły Olivię. Dziewczyna kichnęła.
- Przepraszam - zaczerwieniła się i zaczęła wszystko zbierać z podłogi. Mężczyzna, który stał za ladą, spojrzał na Quirke krytycznie, mruknął coś pod nosem i ostrożnie zabrał od Brenny fiolkę. Zniknął na zapleczu bez słowa, mamrocząc tylko coś do siebie o niewydarzonych dzieciakach. - Że to o mnie?
Olivia zerknęła na Brennę, próbując ustawić stojak tak, jak gdyby nic się nie stało. Mówiła cicho, żeby mężczyzna jej przypadkiem nie usłyszał. Wzruszyła ramionami, bo w sumie był za drzwiami, nie mógł słyszeć. A nawet jeśli to pewnie nie odpowie, wydał jej się trochę gburowaty.
Zanim Quirke postawiła na stojaku ostatnią książkę, facet wyszedł z zaplecza, wdrapał się na stołek i oddał Brennie fiolkę.
- Bezpieczna. Tam macie za zasłonką myślodsiewnię. Pieniądze macie? - zapytał jeszcze, mrużąc ciemne oczy. Otaksował wzrokiem obie kobiety i wyciągnął rękę. - Zapłata z góry. 3 galeony za waszą dwójkę.
Pokątną znała lepiej niż dobrze - mieszkała tu, tu też pracowała. Ale nigdy nie potrzebowała korzystać z wypożyczalni myślodsiewni, dlatego ten sklep był dla niej nowością. Poza tym Olivia była porządną dziewczyną i nie chodziła po sklepach wciśniętych w zaułki. Może kiedyś jej się zdarzało, ale przez ostatnie prawie dwa lata nie, sklep z różnościami więc musiała po prostu przeoczyć. Z ciekawością rozejrzała się po wnętrzu i podeszła do jednego z regałów. Oglądała, nic nie dotykała, pozwalając Brennie mówić. Jednak jedna rzecz zainteresowała ją szczególnie. Była to niewielka figurka, chyba porcelanowa, przedstawiająca owieczkę z matką. Była urocza, nie mogła się więc powstrzymać, by po nią nie sięgnąć. Niechcący jednak trąciła stojak, na którym leżały książki. Stojak runął na podłogę i wzniósł tumany kurzu, które otoczyły Olivię. Dziewczyna kichnęła.
- Przepraszam - zaczerwieniła się i zaczęła wszystko zbierać z podłogi. Mężczyzna, który stał za ladą, spojrzał na Quirke krytycznie, mruknął coś pod nosem i ostrożnie zabrał od Brenny fiolkę. Zniknął na zapleczu bez słowa, mamrocząc tylko coś do siebie o niewydarzonych dzieciakach. - Że to o mnie?
Olivia zerknęła na Brennę, próbując ustawić stojak tak, jak gdyby nic się nie stało. Mówiła cicho, żeby mężczyzna jej przypadkiem nie usłyszał. Wzruszyła ramionami, bo w sumie był za drzwiami, nie mógł słyszeć. A nawet jeśli to pewnie nie odpowie, wydał jej się trochę gburowaty.
Zanim Quirke postawiła na stojaku ostatnią książkę, facet wyszedł z zaplecza, wdrapał się na stołek i oddał Brennie fiolkę.
- Bezpieczna. Tam macie za zasłonką myślodsiewnię. Pieniądze macie? - zapytał jeszcze, mrużąc ciemne oczy. Otaksował wzrokiem obie kobiety i wyciągnął rękę. - Zapłata z góry. 3 galeony za waszą dwójkę.