02.01.2024, 23:32 ✶
Cedric pomachał Heather, ktoś rzucił jej „cześć”, gdy szła do gospodyni. Wrightowie nie zauważyli jej istnienia, ale pewnie dlatego, że byli zajęci swoimi rozmówczyniami. Jakieś dwie panienki na widok Wood zaczęły szeptać do siebie, pewnie zainteresowane jej pojawieniem. Kyra zaś powitała ją dość radośnie, przyjmując bez protestu drobny upominek. Asher i jego dziewczyna rozmawiali w kącie z jakimś mężczyzną. Panna miała dość neutralny wyraz twarzy, sam ścigający zdawał się jednak niezbyt dobrze tutaj bawić.
- Heather! Miło cię widzieć, dziewczyno. Jak tam nowa robota? Wystawianie mandatów za źle zaparkowane miotły jeszcze cię nie znudziło? – rzuciła. Brzmiało to trochę złośliwie, ale było tym rodzajem przyjaznej złośliwości, podszytej raczej sympatią niż prawdziwą chęcią dopieczenia komuś.
Kyra pewnie nie narzekałaby, gdyby Heather nie piła. Niektórzy sportowcy w alkoholu odreagowali stresy, inni lubili się bawić, a jeszcze inni unikali go wręcz obsesyjnie, by dbać o formę. Prawdą jednak było, że czasem komuś niby to pijanemu więcej wybaczano niż trzeźwemu…
Sama Kyra dziś sobie nie żałowała, choć na razie była zaledwie podchmielona, nie pijana. Cóż, jeżeli prawdą były plotki o końcu kariery – chyba nie musiała już tak się przejmować.
– Pewnie, zaraz zafunduję ci taki odlot, że najnowsze modele Komety nie dałyby rady – roześmiała się, sięgając po sok, by zmiksować go z jakimś napojem, potem szczodrze podlać to alkoholem, a na końcu zamaszystym gestem sypnąć do środka posypkę, prawdopodobnie nadającą specjalne właściwości. Kyra stuknęła jeszcze w szklankę różdżką i wszystko razem zabulgotało, a potem wymieszało się, tworząc fantastycznie kolorowego drinka, którego kobieta wyciągnęła do Wood. – Uwaga, daje kopa! Przed meczem by takiego zakazano – oświadczyła. – Jak podobał ci się nasz ostatni mecz? Mam nadzieję, że widziałaś, jak ograłam obrońcę Armat w siódmej minucie? – rzuciła, zabierając się za przygotowywanie kolejnego drinka, tym razem dla siebie.
- Heather! Miło cię widzieć, dziewczyno. Jak tam nowa robota? Wystawianie mandatów za źle zaparkowane miotły jeszcze cię nie znudziło? – rzuciła. Brzmiało to trochę złośliwie, ale było tym rodzajem przyjaznej złośliwości, podszytej raczej sympatią niż prawdziwą chęcią dopieczenia komuś.
Kyra pewnie nie narzekałaby, gdyby Heather nie piła. Niektórzy sportowcy w alkoholu odreagowali stresy, inni lubili się bawić, a jeszcze inni unikali go wręcz obsesyjnie, by dbać o formę. Prawdą jednak było, że czasem komuś niby to pijanemu więcej wybaczano niż trzeźwemu…
Sama Kyra dziś sobie nie żałowała, choć na razie była zaledwie podchmielona, nie pijana. Cóż, jeżeli prawdą były plotki o końcu kariery – chyba nie musiała już tak się przejmować.
– Pewnie, zaraz zafunduję ci taki odlot, że najnowsze modele Komety nie dałyby rady – roześmiała się, sięgając po sok, by zmiksować go z jakimś napojem, potem szczodrze podlać to alkoholem, a na końcu zamaszystym gestem sypnąć do środka posypkę, prawdopodobnie nadającą specjalne właściwości. Kyra stuknęła jeszcze w szklankę różdżką i wszystko razem zabulgotało, a potem wymieszało się, tworząc fantastycznie kolorowego drinka, którego kobieta wyciągnęła do Wood. – Uwaga, daje kopa! Przed meczem by takiego zakazano – oświadczyła. – Jak podobał ci się nasz ostatni mecz? Mam nadzieję, że widziałaś, jak ograłam obrońcę Armat w siódmej minucie? – rzuciła, zabierając się za przygotowywanie kolejnego drinka, tym razem dla siebie.