To nie było tak, że nie wiedział o jej obecności. Czuł obecność każdej osoby, która postanawiała go tutaj odwiedzić, ale ignorował wszystkich celowo, z pełną premedytacją - bo najzwyczajniej w świecie nie chciał wysłuchiwać kolejnych wywodów o tym jak to źle się zachował, rad dotyczących tego jak przeprosić Laylę i udobruchać Alexandra i... argh, w gruncie rzeczy, to nadal rozważał wyjechanie do Stanów Zjednoczonych. Ostatnie dni coraz mocniej utwierdzały go w przekonaniu o braku przynależności. Miał na nazwisko Bell, spędził tu kilka lat dzieciństwa i... co? Codziennie kiedy kładł się na materac na podłodze i widział twarz śpiącego brata, jedynym, o czym myślał, było to, jak wiele lat minęło, kiedy on tułał się po Podziemnych Ścieżkach. Wszystko się zmieniło. Wszystko oprócz przytłaczającej siły tego jak mało tutaj pasował.
Skręcał tego ptaka, ale był już mocno podpity, a śrubka, z jaką się teraz mocował, była tak mała, że nie dało się wkręcić jej nawet najmniejszym śrubokrętem. Niechętnie wspomógł się magią, bo takie prace manualne minimalnie go uspokajały, a tak - gdzie w tym zabawa, kiedy całość robiła się sama?
I... niemal zniszczyła się sama. No dobrze, nie sama - z pomocą jego siostry. Mechaniczny ptak momentalnie zerwał się do lotu. Flynn nie powiedział nic, kiedy upadała, ale musiał rzucić jakieś zaklęcie, bo talerz zawisł w powietrzu. Mógłby próbować uniknąć zostania zdzielonym w twarz, ale on wręcz przeciwnie - od razu rzucił się z rękoma, chcąc zamortyzować jej upadek. Wokół przewróconej manierki szybko poniósł się smród wódki, ale Flynn generalnie śmierdział alkoholem, więc żadna to była niespodzianka. Kompletnie nie rozumiał, dlaczego Arya się tak wierzga, więc założył zrozumiały w takiej sytuacji atak paniki. Użył więc siły swoich mięśni, żeby podnieść dziewczynę do góry i posadzić na trawie jak małe dziecko, bo nie wiedział, czy był w stanie pomóc inaczej. Miał wrażenie, że jeżeli postawi ją do pionu, to ta może przewrócić się znowu, a tak zyskała chwilę na to, żeby się uspokoić. Spoglądał na nią nieco zmartwiony tymi swoimi psimi oczyma i próbował doszukać się tam... czegokolwiek. Nie mając pojęcia o ciążącej na niej klątwie spodziewał się też jakiegoś słowa, odpowiedzi, wyjaśnienia. Niekoniecznie przeprosin.
I otworzył usta.
Czy wszystko w porządku?
Proste pytanie, ale i tak go przerosło. Nie zdołał wydusić nawet jednej sylaby - wydał z siebie jedynie niezręczne stęknięcie.
Skręcał tego ptaka, ale był już mocno podpity, a śrubka, z jaką się teraz mocował, była tak mała, że nie dało się wkręcić jej nawet najmniejszym śrubokrętem. Niechętnie wspomógł się magią, bo takie prace manualne minimalnie go uspokajały, a tak - gdzie w tym zabawa, kiedy całość robiła się sama?
I... niemal zniszczyła się sama. No dobrze, nie sama - z pomocą jego siostry. Mechaniczny ptak momentalnie zerwał się do lotu. Flynn nie powiedział nic, kiedy upadała, ale musiał rzucić jakieś zaklęcie, bo talerz zawisł w powietrzu. Mógłby próbować uniknąć zostania zdzielonym w twarz, ale on wręcz przeciwnie - od razu rzucił się z rękoma, chcąc zamortyzować jej upadek. Wokół przewróconej manierki szybko poniósł się smród wódki, ale Flynn generalnie śmierdział alkoholem, więc żadna to była niespodzianka. Kompletnie nie rozumiał, dlaczego Arya się tak wierzga, więc założył zrozumiały w takiej sytuacji atak paniki. Użył więc siły swoich mięśni, żeby podnieść dziewczynę do góry i posadzić na trawie jak małe dziecko, bo nie wiedział, czy był w stanie pomóc inaczej. Miał wrażenie, że jeżeli postawi ją do pionu, to ta może przewrócić się znowu, a tak zyskała chwilę na to, żeby się uspokoić. Spoglądał na nią nieco zmartwiony tymi swoimi psimi oczyma i próbował doszukać się tam... czegokolwiek. Nie mając pojęcia o ciążącej na niej klątwie spodziewał się też jakiegoś słowa, odpowiedzi, wyjaśnienia. Niekoniecznie przeprosin.
I otworzył usta.
Czy wszystko w porządku?
Proste pytanie, ale i tak go przerosło. Nie zdołał wydusić nawet jednej sylaby - wydał z siebie jedynie niezręczne stęknięcie.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.