U Nicholasa w słowniku mogły figurować inne definicje znanych społeczności ludzkiej słów jak dbanie czy czułość wobec drugiej osoby. Inaczej rozumował pojęcia, nie do końca wiedząc, że robił tak odpowiednio jak mówiła ich prawdziwa definicja. Nie zarejestrował? Nauczył się od kogoś jak sprawiać innym przyjemność, poprzez te miłe gesty? Laurent był bardzo uparcie spostrzegawczy.
- Chcesz się przekonać?Odbił również. Jakby podjęli rozmowę pytającą. Nicholas nawet spojrzał zachęcająco do przetestowania nowej metody sprawiania przyjemności. Jeżeli takie też Prewett preferował. Nie zgwałci go, choć byłoby to kuszącą opcją. To jednak nie miałaby miejsca, skoro Laurent pragnie jego bliskości. Podobnie było z Nicholasem. Nie zrobiłby mu jakiejkolwiek dotkliwej krzywdy chyba, że sprawy potoczą się inaczej. Że będzie trzeba to zrobić. Jeżeli ich relacja zejdzie na inny tor lub… Nicholas dostanie zlecenie.
- Potrafię dopasować się do każdego.
Odpowiedział od razu, jeżeli chodziło o sprawy łóżkowe. Dobra uwaga, że tutaj umiał się dogadać, bowiem to była mowa ciała. Ale innych zmian w sobie nie chciał wprowadzać. Laurent jak widać, uczył go znajomości definicji słów, jak rozumować powinien czułość.
- Rozumiem.
Zakodował w swoim mózgu. Skoro pocałunek i dotyk są czułością według Laurenta, będzie o tym pamiętał.
Jeżeli mieli spełniać swoje pragnienia, po co takim osobom jest miłość? Zakochanie? Okazywanie emocji, skoro można zaspokoić potrzeby w inny sposób, bez bólu emocjonalnego i zawodu? Bez zdrady i zazdrości? Bez zemsty na drugim kochanku, skoro można się dogadać? Nie cierpieć, a czerpać satysfakcję?
Laurent przy nim mógł być sobą. Nie miał się czego obawiać. Anioł, gdyby chciał, mógł mieć Diabła przy sobie. Jako ochroniarza. Jako partnera. Jako… obiekt do podziwiania. Paw, mógł mieć u swego boku Motyla, konkurując z nim pięknością i rozpiętością skrzydeł. Selkie i Czarodziej, którzy nie nudzili się obserwowaniem siebie wzajemnie.
Prewett drążył temat. Zainteresowany. Otwarty na nowe doznania. Gotowy do zawarcia paktu z Diabłem? Kupił tym swoją uwagę Nicholasa.
- To zależy od tego, czego chciałbyś spróbować. Poddać się dosłownej uległości. Skrępowania. Czy może co innego chodzi Ci po głowie?Odparł. Dając Laurentowi do przemyślenia. Nicholas nie będzie zgadywał. Jeżeli Laurent poda mu coś więcej, może znajdzie sposób aby go zadowolić. Tymczasem przeszli do sprawy z zasadami.
- Zasady, inaczej umowa. Słowna, lub pisemna. Ustalenie granic w relacji i sprawach łóżkowych. Tylko między nami. Nie lubisz bólu. Nie zadam Ci go.
Wyjaśnił w skrócie. O ile to by odpowiadało Laurentowi. Wyznaczyć zasady i granice. Na przykład, nie zakochać się, gdyż mogłoby doprowadzić do nieprzyjemności w relacjach z innymi osobami, jeżeli Laurent kogoś miał. Trzymać w sekrecie to, co robią w sypialni. Publicznie trzymać się zwyczajnej znajomości. Chyba, że zdecydowaliby się złamać zasady swoich rodzin i pokazywać razem publicznie? Nicholas nie chciałby ryzykować tego z jednego powodu - Śmierciożerców. Nie chciałby ryzykować jego bezpieczeństwa, po ostatnim wywiadzie, który mógł komuś się nie spodobać?