03.01.2024, 08:20 ✶
Brenna z kolei zawsze była ciekawska. Mogłaby zwalać sprawę na pracę, która prowadziła ją w różne zakątki, także te podejrzane, ale w istocie od dawna lubiła wtykać nos tam, gdzie niekoniecznie powinna zaglądać. Sklepik położony na Pokątnej, ot na uboczu, na pewno nie był jednym z najgorszych miejsc, jakie odwiedzała. Chyba z nich dwóch to Olivia bardziej była damą niż Longbottom - która do pewnej "sfery" należała, bo miała to szczęście, że była bogata z urodzenia, a jej nazwisko wiązało się z pewnymi wpływami.
Brenna drgnęła, gdy za nią rozległ się huk, jej dłoń odruchowo zbliżyła się do kieszeni, ale zaraz uśmiechnęła się, gdy zorientowała się, że Olivia po prostu potrąciła wieszak.
- Uznaj za komplement, na moje oko jest od nas młodszy - mruknęła, bardzo cicho, niemalże tylko kątem ust, również nie chcąc, by mężczyzna je usłyszał.
Gdy mężczyzna wrócił, odebrała fiolkę. Cena była dość wygórowana, ale nie próbowała się targować i wysupłała z sakiewki monety. Chwilę później mogły przejść za zasłonkę, gdzie na stoliku stała stara, poobijana miska.
- Przekonajmy się, co kryją wspomnienia - powiedziała Brenna, powoli przelewając srebrzystą substancję do pojemnika. Nie była to dla niej żadna nowość: patrzyła we wspomnienia przedmiotów, miejsc i ludzi właściwie odkąd pamiętała. Ale to było coś zupełnie innego. Pamięć zaklęta w myślodsiewni była czymś innym niż urywki rozmów, chwytane z trudem w transie.
Wspomnienia srebrzyły się w misie. Brenna zerknęła na Olivię, a potem pochyliła się nad myślodsiewnią.
*
– To szaleństwo, Jasie.
Znajdowały się w pokoju, urządzonym w dość staroświeckim stylu. W czasach swojej świetności mógł robić wielkie wrażenie, ale teraz wyglądał na trochę zaniedbany – jakby kilka lat wcześniej urządził go ktoś, kto miał pieniądze, potem jednak ich zabrakło na utrzymanie wnętrza w dobrym stanie. Aksamitna tapeta na ścianach wymagała wymiany, meble były piękne, pewnie sporo warte, ale jaśniejsze miejsca na komodzie sugerowały, że znikły z nich niedawno jakieś przedmioty, a zabytkowy zegar ścienny nie działał.
– Ten dziennik opisuje całą wyprawę i skarb, Mercy – powiedziała dziewczyna, siedząca na krześle. Bardzo podobna do rzeźby z cmentarza. Podsunęła drugiej, starszej, korpulentnej kobiecie pamiętnik: na okładce wytłoczono imię Dylan. – A ten chłopak znikł zaraz po jego znalezieniu.
Brenna drgnęła, gdy za nią rozległ się huk, jej dłoń odruchowo zbliżyła się do kieszeni, ale zaraz uśmiechnęła się, gdy zorientowała się, że Olivia po prostu potrąciła wieszak.
- Uznaj za komplement, na moje oko jest od nas młodszy - mruknęła, bardzo cicho, niemalże tylko kątem ust, również nie chcąc, by mężczyzna je usłyszał.
Gdy mężczyzna wrócił, odebrała fiolkę. Cena była dość wygórowana, ale nie próbowała się targować i wysupłała z sakiewki monety. Chwilę później mogły przejść za zasłonkę, gdzie na stoliku stała stara, poobijana miska.
- Przekonajmy się, co kryją wspomnienia - powiedziała Brenna, powoli przelewając srebrzystą substancję do pojemnika. Nie była to dla niej żadna nowość: patrzyła we wspomnienia przedmiotów, miejsc i ludzi właściwie odkąd pamiętała. Ale to było coś zupełnie innego. Pamięć zaklęta w myślodsiewni była czymś innym niż urywki rozmów, chwytane z trudem w transie.
Wspomnienia srebrzyły się w misie. Brenna zerknęła na Olivię, a potem pochyliła się nad myślodsiewnią.
*
– To szaleństwo, Jasie.
Znajdowały się w pokoju, urządzonym w dość staroświeckim stylu. W czasach swojej świetności mógł robić wielkie wrażenie, ale teraz wyglądał na trochę zaniedbany – jakby kilka lat wcześniej urządził go ktoś, kto miał pieniądze, potem jednak ich zabrakło na utrzymanie wnętrza w dobrym stanie. Aksamitna tapeta na ścianach wymagała wymiany, meble były piękne, pewnie sporo warte, ale jaśniejsze miejsca na komodzie sugerowały, że znikły z nich niedawno jakieś przedmioty, a zabytkowy zegar ścienny nie działał.
– Ten dziennik opisuje całą wyprawę i skarb, Mercy – powiedziała dziewczyna, siedząca na krześle. Bardzo podobna do rzeźby z cmentarza. Podsunęła drugiej, starszej, korpulentnej kobiecie pamiętnik: na okładce wytłoczono imię Dylan. – A ten chłopak znikł zaraz po jego znalezieniu.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.